Warning: Parameter 1 to wp_default_scripts() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Warning: Parameter 1 to wp_default_styles() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Krok dalej – do weganizmu

Głodówki łącznie zrobiłem sobie 2. Druga trwała 6 dni. Doświadczenia nieco inne niż za pierwszym razem.

Forum niejedzenie.info przeczytałem w dużej mierze. Brat mi mówi, że J.M.Werdin mówił, że stwierdził iż nabiał jest gorszy niż mięso. Z czasem zaczynam więc ograniczać nabiał. Najpierw odstawiłem mleko – bez problemu. Potem sery i twarogi.
Ser odstawiłem po tym, jak mnie zmuliło perfidnie po zamówionej pizzy. Nieco wcześniej miałem podobny przypadek, z tostem, po którym to poszedłem się położyć na 1-2h. Byłem więc pewny, że to ser tak na mnie wpływa. Dokładniej ser przetopiony – tost, pizza, ale to przyczyniło się do wywalenia serów w ogóle. Czasem jeszcze jadłem jajka, ale i tak bardzo rzadko już.

Zastanawiało mnie jednak, czemu jeszcze mam pryszcze. Nie tak dużo i nie takie intensywne jak wcześniej, ale jednak nie chciały mnie opuścić. Wywaliłem z jedzenia jajka. Bez zmian. Jadłem jeszcze czasem, ale bardzo, bardzo rzadko słodycze. Jeden wafelek i koniec. Raz mnie dopadła słabość i zjadłem kilka ciastek z cukrem na noc przed spaniem. Następnego dnia czułem się jak na kacu. Jakbym wypił poprzedniego dnia większą ilość alkoholu. Suszyło mnie, muliło w żołądku, jeść nie za bardzo przez to mi się chciało i w ogóle jakiś do dupy byłem.
Mocno mnie to zaskoczyło i zastanowiło. Po zjedzeniu kilku ciastek na noc taki stan następnego dnia. Widać ciało bardziej oczyszczone, to mniej toleruje gówno. A przecież takie pyszne ciastka… 😉
Wyrzuciłem słodycze po tym zdarzeniu. Czyli musiałem na noc zjeść wtedy, żeby dostać po dupie i żeby znów coś odstawić. Nawet jak sobie teraz przypominam i myślę o tym, to jestem jeszcze zdziwiony, że tak zareagowało moje ciało wtedy. Trochę ciastek i samopoczucie jak na kacu.

Co jadłem? Chleb z bananem/jabłkiem/pomidorem, sałatą itp. Gotowane, ale niesolone ziemniaki, ryż z jabłkiem czy bananem, makaron gotowany niesolony. Szczególnie dużo jadłem kanapek i warzyw (groszek, fasola, kukurydza) z puszki. Chleba nie smarowałem żadnym masłem ani margaryną. Np. jabłko kroiłem sobie w plastry i takie były moje cudne kanapki. Wyrzuciłem jakiekolwiek przyprawy. Żadnej soli, żadnego pieprzu. Ciotka moja chrzestna zrobiła dla mnie specjalnie surówkę, a tu jej wyskakuję, że nie zjem, bo przyprawiona. Hehehe 😛

Ale… Wyrzuciłem tyle rzeczy z codziennego jedzenia, a męczyły mnie jeszcze 2 rzeczy – pryszcze i pule. Zastanawiałem się o co chodzi. Mięsa nie jem, nabiału, jajek też nie, przypraw zero, a jakiejś dużej poprawy nie widać… Zacząłem obserwować po czym idą pule. Szukałem też informacji na stronach i forach. Wynalazłem, że jeśli chleb jeść, to żytni. Tak też uczyniłem.
Chleb żytni tak mi posmakował, że kanapek to robiłem z nim pełno. Pomidor, ogórek, sałata, szczypior i żytni. Jadłem późno wieczorami, bo tak mi smakowało. Wkręciłem się. No i poprawa była, bo pule zdarzały się rzadko. Ciekawiło mnie jednak to, że głodny byłem po tych kanapkach. Mogłem zjeść 3 na raz i tak głód. Zasysało mocno, więc dużo jadłem. Zostały więc moje ukochane pryszcze 😉
Próbowałem jeszcze kiełki, bo rodzice wyczaili w starej gazecie działkowej takie cuda. Kupiłem nasiona do kiełkowania, ale niestety nie wychodziło mi to kiełkowanie. Pleśniało mi to w słoikach i większość szła do kosza. Olałem temat.

Fajnie, że przez ten czas miałem wsparcie od Olgi. Może miała wątpliwości, ale była ze mną. Gotowała dla mnie specjalnie. Najpierw bez mięsa, potem bez soli. Pilnowała, żebym przez przypadek nie zjadł czegoś z mięsem. Takiej kobiety życzę każdemu :)

Dodam na koniec, że praktycznie używam już tutaj tylko ekologicznych kosmetyków. Mydło, szampon, pasta. Czasem zamiast pasty, to płukam zęby olejem a potem czyszczę je suchą szczoteczką.
Aha. Waga się utrzymuje na poziomie, który mi spadł po ostatniej głodówce. Chudy jestem, jest ok :)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , .

Jedna odpowiedź do “Krok dalej – do weganizmu”

  1. Marcin pisze:

    No i co z tymi pryszczami? Poradziłeś sobie?

Skomentuj