Warning: Parameter 1 to wp_default_scripts() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Warning: Parameter 1 to wp_default_styles() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Życie przed zmianą diety

Zanim zacznę pisać o moich doświadczeniach z witarianizmem, zacznę od tego jak wyglądało moje życie przed zmianą diety.

Większość rzeczy dzieje się u mnie „przypadkowo” można powiedzieć. Coś czytam, gdzieś jestem, czegoś szukam i nagle natrafiam na coś zupełnie innego, nie związanego. Na coś nowego, co mnie zainteresuje.

Tak też właśnie zaczęła się moja przygoda ze zmianą diety. Przez ponad 23 lata jadłem jak przeciętny człowiek czyli wszystko. Tak mnie wychowali, a ja nawet przez moment nie pomyślałem wtedy o jakiejś innej diecie. A że problemów żadnych z nadwagą nie miałem (wiecznie chuda dupa 😉 ), to nie zwracałem nawet uwagi na jakość, ilość i porę jedzenia.
Śniadania, obiady i kolacje raczej typowo – kanapki, ziemniaki, schabowe, zupy. Czasem frytki (domowej roboty), placki ziemniaczane, bardzo rzadko pizza – czasem na mieście, czasem domowej roboty. Norma.
Do tego jednak czasem w ciągu dnia: czekolada na raz, kawałki ciasta jeden za drugim, czipsy, pistacje (po nich to miałem srakę z reguły, bo jadłem duże ilości na raz). Słodycze mogłem jeść aż mi się niedobrze zrobiło…
Z napojów to źle nie było, bo akurat w domu rodzice robili soki, więc tylko czasem gazowany Zbyszko. Czasem też Carotellę (bo „zdrowe”). Gorzej było w okresie wakacji i wyjazdów. Żeby oszczędzić to najtańsze pasztety, chleb, zupki chińskie. A że szybką przemiana materii była, to jadłem duże ilości tego, bo byłem głodny. Do tego czipsy i piwo. Tak to mniej więcej wyglądało. Normalnie, jak większość ludzi powie…

Muszę tutaj wspomnieć o moim problemie z pryszczami (kiedyś napiszę o tym szerzej).
Przyszedł okres dojrzewania, jak się pojawiły ok. 12 roku życia (nie pamiętam dokładnie kiedy), tak żyły sobie ze mną. Raz było ich więcej, raz mniej, ale praktycznie zawsze były. Niczym oddani przyjaciele na całe życie 😉 A że tych przyjaciół nie lubiłem, to chciałem się ich pozbyć. Mama zabierała mnie do dermatologów. Wielu ich było, leków różnych też wiele. No i wiele wydanych pieniędzy. Efekty, jeśli były, to tylko czasowe. Tak mnie pryszcze kochały, że zawsze do mnie wracały :)
Benzacne, Clearasil, OXY(?), antybiotyki Tetralysal – już nawet nie pamiętam wszystkich cudownych środków przeciwko trądzikowi. Leki, antybiotyki, maseczki, cuda na kiju. I dupa. Pryszcze jak były, tak były. Do tego pogorszyła mi się jakość skóry na twarzy.
Wszystkim w koło jak nie zniknęły, to przynajmniej mocno się zmniejszyła ich ilość, a u mnie praktycznie bez zmian. Czyli wielkie gówno 😉 No może coś tam się poprawiło. Ale i tak nie tak, jak miało być…

Jedyne co od dermatologa się dowiedziałem, to że czipsy, ostre przyprawy czy czekolada mogą wzmagać trądzik. Jednak jakoś wtedy nie doszło mi to do łba i nie zwracałem uwagi na takie sprawy. Miałem ochotę na czipsy to jadłem. Krótka piłka. Nie docierało do mnie to, że jedzenie może mieć wpływ na pryszcze.

Jadłem więc i piłem jak przeciętny człowiek. Nie interesowałem się przez ten czas inną dietą. W ogóle jakby takie rzeczy dla mnie nie istniały. Żadnych artykułów, znajomych w tej kwestii. Chociaż teraz mi się coś kojarzy, że moja pierwsza panna coś tam obrończynią zwierząt była czy inne tego typy bzdury. Bo dla mnie to było obojętne albo nawet dalej – nie istniał taki temat.

Tak mijały miesiące i lata, aż pewnego razu coś się zmieniło… Ale o tym następnym razem.

Dodam tylko jeszcze, że nie znałem żadnego weganina, wegetarianina. Wszyscy typowi. Ziemniaki, schabowe 😉

Tagi: , , , , , , , , , , , , .

2 odpowiedzi do “Życie przed zmianą diety”

  1. Paweł pisze:

    Praktycznie podobnie miałem. Wiesz ci piszesz! Dawaj dalej, co tam u Ciebie?

  2. krzysztof pisze:

    WITAJ GRABARZ !!!

    I tak się zaczyna przygoda z ŚWIADOMYM odżywaniem organizmu a idąc dalej z świadomym ŻYCIEM co implikuje dalsze konsekwencje.

    Co porodzić większość ludzi żyje " we mgle " : tv , radio , rodzina , itp. – nie wychodzi poza wymienione ramy , stąpają po zbadanym gruncie bo STRACH ma wielkie oczy – na to nie ma rady .

    Jedno i najlepsze co zrobiłeś to zacząłeś od siebie – właśnie o to chodzi !!!

    POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY!!!

Skomentuj