Warning: Parameter 1 to wp_default_scripts() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Warning: Parameter 1 to wp_default_styles() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Podsumowanie 2 miesięcy

Minęło nieco ponad 2 miesiące, odkąd przerzuciłem się na witarianizm. Czas więc na małe podsumowanie.

Jedzenie
Na początku same owoce i warzywa, aż do odkrycia wielu innych rzeczy.
Obecnie urozmaicone. Dołączyłem orzechy, glony, kiełki. Do tego codzienne świeże soki Gatorate 😉 Nie, no, żart… Oczywiście świeże soki z warzyw + pestki dyni, sezam, siemię lniane i czasem do tego glony nori.
Staram się jeść powoli i dokładnie przeżuwać, jednak jeszcze nie zawsze to idzie.
Jestem na etapie badania co dobrze na mnie wpływa a co źle. Tak samo jakie kombinacje jedzenia są dla mnie pozytywne, a jakie negatywne. Co jeść z czym, co po czym, a czego nie.
Ogólnie jedzenie coraz lepiej.

Aha. Mam czasem ochotę na coś z „normalnego” jedzenia. Jakiegoś zapychacza. Im dłużej na diecie, tym rzadziej. Na początku miałem ochotę na chleb. Na kanapki. Teraz nawet o tym nie myślę.
Ale najdzie mnie ochota np. na frytki, hamburgera, placki ziemniaczane. Np. teraz jest już prawie północ, a mnie lekko zasysa. Nie zjem nic, ale mógłbym zjeść obojętne co, nawet kurczaka, kiełbasę czy pizzę. Nie przeszła mi ochota na zwykłe jedzenie.
Jak idę „w gości”, to mógłbym zjeść wszystko co na stole. Czipsy też chętnie bym zjadł. Albo słodycze.
Nie jest to tak, że chodzi takie jedzenie za mną albo, że żyć bez tego nie mogę. Praktycznie ostatnio nie myślę o takim jedzeniu. A ochota na nie też przychodzi coraz rzadziej. Chodzi mi o to, że nie mam awersji do takiego jedzenia. Bez problemu zjadłbym w/w kiełbasę, chociaż mięsa nie jem już prawie 2 lata.
Nie wiem, czy to chodzi o smak, czy to takie silne uzależnienie psychiczne.
A smak każdej potrawy mogę sobie bez problemu przypomnieć. Wystarczy, że ją sobie wyobrażę. Np. jajecznica, paluszki czy jabłecznik.

Nie mam jednak żadnych wielkich wkrętów na jakieś stare żarcie. Nawet jak Olga je przy mnie frytki. Każdy może sobie jeść co chce, a mnie to nie rusza. Nawet chyba się nad tym nie zastanawiam. Po prostu tak jest, przed niczym się nie bronię. Może to przez silne postanowienie na początku. Albo dlatego, że poznałem trochę nowej żywności. Bo jedzenie eleganckie. Szczególnie nerkowiec.

Samopoczucie i kondycja
Ogólnie pozytywnie jestem nastawiony do życia, jednak na diecie witariańskiej, przez te 2 miesiące zauważam znaczną poprawę samopoczucia. Czuję większą energię. Mniej mi się chce spać. Mniejsze zmęczenie po meczach. Wcześniej byłem bardziej zmęczony po graniu.
Także tutaj wielki plus.

Waga
W sumie ciężko powiedzieć. Niby schudłem, ale na witarianizm przeszedłem po 2 głodówkach, z których jedna była niewiele przed witarianizmem.
Przed głodówkami ważyłem ok. 63 kg (61-65).
Po pierwszej głodówce waga poszła w dół i jakoś nie wydaje mi się, żeby potem poszła w górę. Po drugiej tak samo. Nie ważyłem się, więc nie wiem ile dokładnie kg spadło ze mnie… ale było widać, że schudłem.
Po tym drugim poście byłem naprawdę chudy. No może tutaj waga poszła mi lekko w górę, ale jeśli już, to niewiele.
Ważyłem się już w trakcie diety witariańskiej i jakiś tydzień temu. Waga utrzymuje się na stałym poziomie – 50kg.
Chudy jestem. Tłuszczu praktycznie brak u mnie. Może to brak orzechów i praktycznie tłuszczów w początkowym okresie witarianizmu? A może po prostu tak moje ciało odniosło się do tej diety? Bo to w sumie coś nowego. Nigdy tak się nie odżywiałem wcześniej. Dla mnie szok, dla organizmu pewnie większy. Zobaczymy dalej. Może przytyję z 30 kg 😉
Ogólnie wydaje mi się, że waga mogła spaść, ale ciężko powiedzieć ile, bo się nie ważyłem po głodówkach ani przed samym przejściem na witarianizm. Obecnie trzyma stały poziom. Ogólnie zwisa mi jaką mam wagę. Czy to będzie 30 czy 130. Żebym tylko czuł się dobrze, to będzie dobrze :) A to, że inni mówią mi, że jestem chudy, to przecież wiem 😛

Zdrowie
Elegancko. Zdrowy jestem od jakiś 2 lat, nawet może być, że ponad 2 lata. A te 2 miesiące wszystko elegancko.
W domu staram się chodzić w samych majtkach, tak też śpię. Okno z reguły otwarte cały czas. Skarpetki mnie wkurzają, więc na boso po domu.
Na dwór też staram się minimum ciuchów. Butów praktycznie nie używam teraz, jedynie klapki. Lato jest, więc spoko.
I zdrowie elegancko. Raz pamiętam coś tam atakowało mnie, ale przespałem się z tym i rano wszystko było już elegancko. Cały czas zdrowy. Nawet przeziębienia, kataru. Nic.
Chociaż teraz okres ciepły, to w sumie ciężko powiedzieć, czy dieta miała jakiś wielki wpływ na moje zdrowie. Zobaczymy zimą. Albo nawet teraz jesienią, która powoli się zbliża.

Badania
B12 do poprawy i żelazo. Reszta spoko. Za jakiś czas zrobię następne badania i zobaczymy w jakim kierunku to zmierza. Badania będę robił okresowo (żeby poczuć się jak kobieta 😉 )

Rodzina, bliscy, ludzie i ich reakcje
Niektórzy się o mnie martwią, że anoreksja albo anemia.
Niektórzy mówią, żebym jadł „normalnie”.
Niektórzy mówią, że to niezdrowo.
Niektórzy nic nie mówią.
Niektórzy pytają o dietę albo tylko dlaczego schudłem, czy wszystko ok.
Niektórzy mnie wspierają, a Olga sama nawet ogranicza niektóre jedzenie.
Niektórzy nic nie wiedzą i nic nie pytają ani nie mówią.

Także jest cały zestaw różnych reakcji.

W rodzinie bliskiej już się przyzwyczaili do mnie. Ogólnie spoko.

Ogólnie
Z diety jestem zadowolony. W kuchni robić nie lubię, więc dieta elegancka. Idziesz do kuchni, bierzesz co chcesz i jesz. Czasem jedynie jakaś surówka czy sok zajmują więcej czasu. Ale te 15 czy 20min w kuchni, to jeszcze ok. Reszta czasu idzie na słuchanie szpaków 😉
Latem dieta elegancka. Powiedziałbym idealna. Wkoło pełno świeżych warzyw i owoców. Dokupić orzechy, glony, co tam jeszcze trzeba. Bawić się w kiełki i wszystko.
Zastanawiam się jak to będzie zimą. A może nie zobaczymy, bo umrę… 😛
Trochę mam do poprawy, ale idzie to w dobrym kierunku. Czeka mnie jeszcze podgrzewanie, ale to nastawiam się bardziej na zimę. Teraz nie czułem takiej potrzeby.

To tyle z podsumowania. Dieta mi odpowiada, więc przy niej zostaję. Zbliża się jesień. Będę jadł kasztany i żołędzie… 😉

Tagi: , , , , , , , .

3 odpowiedzi do “Podsumowanie 2 miesięcy”

  1. Magda pisze:

    Odnosnie burakow, mialam taka sama przygode z tym sokiem, taki bol po wypiciu, a pozniej przez kilka dni rane na gardle, to bylo okrone. Jednakze nie poddalam sie tak szybko. Po odchorowaniu tego, po jakims czasie znowuz zrobilam sok, ale teraz z marchewka i dodalam troche wody. Byl super, po jakims czasie odkrylam ze niektore soki tak robione szczypia a inne nie, mysle ze powodem jest to ze te szczypiace sa naszpicowane pestycydami(buraki). Ostatio rowniez odkrylam pieczone buraki. To jest moj przysmak. Wrzucam buraki na blaszke, jak wielkie to kroje na pol, przykrywam blaszke folia aluminiowa i pieke ok1-1,5h. Studze, obieram ze skorki….Ososbiscie uwielbiam je pokrojone z czosnkiem i sokiem z cytryny…mmm.Wiem ze witarianie nie piecza-jedza surowe, ale na to warto sie skusic od czasu do czasu;)Zwlaszcza ze burak jest ponoc najzdrowszym warzywem. Pozdrawiam

  2. Mateusz pisze:

    Witaj Grabarz, mam małe pytanie dotyczące Twoich głodówek, bo sam się do nich przymierzam. Jak długie posty przechodziłeś, jak je znosiłeś i jakie były efekty ich przeprowadzenia? Pozdrawiam i życzę wytrwałości na surowej diecie:)

Skomentuj