Warning: Parameter 1 to wp_default_scripts() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Warning: Parameter 1 to wp_default_styles() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Małe przeziebięnie i gówniana sprawa

Ostatnio napisałem, że długo zdrowy jestem, a tu proszę. Na łikend dorwało mnie przeziębienie małe. Nie wiem gdzie to załapałem. Może przez otwarte okna, nawet w nocy, i przeciągi. Można tylko przypuszczać, zresztą to mało ważne jest skąd. Olgę też przeziębienie dorwało w tym samym czasie.

Ogólnie trwało to maks. 3 dni, gdzie pierwsze 2 dni konkretnie kichałem – rekord 6 kichnięć pod rząd. Wkurzało mnie najbardziej, że mi z nosa leciało co chwilę. Przez chwilę muła miałem, że nic mi się nie chciało, ale szybko minęło. Zauważyłem przy tym, że lepiej było dla mnie, jak jadłem mniej. Tak jakby organizm był bardziej zajęty usuwaniem przeziębienia, niż miał zużywać energię na trawienie. Także przeziębienie jak szybko przyszło, tak poszło.

Co do trawienia. Muszę bardziej zwracać uwagę na to, co z czym jem. Ostatnio mam wkręta na śliwki i orzechy. Chyba za dużego… A zmieszanie tych 2 rzeczy, dokładniej zjedzenie najpierw śliwek a potem orzechów (albo na odwrót), powoduje małą masakrę 😉
Wczoraj zjadłem właśnie m.in. taki miks – trochę orzechów, trochę więcej śliwek, potem znowu to samo. I jeszcze przed spaniem (idę się za to teraz wychłostać) kilka śliwek. Efekt mogłem podziwiać dziś o 6 rano, gdy musiałem wstać specjalnie na kibel. Całkiem sporo ze mnie tego zeszło. Po wszystkim oczywiście lepiej się poczułem. Wróciłem do łóżka, położyłem się i czułem, jak mi w brzuchu jeszcze drga. Powoli jednak zaczęło się uspokajać.

Ale, że chyba sraczka za słabo przycisnęła, bo co z rana zrobiłem? Zjadłem kilka śliwek. Dobrze, że już bez orzechów. Głupek ze mnie 😉
Muszę kontrolować swoje ruchy. Czasem jem, bo coś jest pod ręką, a nie, że mam na to ochotę. Chociaż czasem nawet ta ochota na jedzenie, nie jest prawdziwą potrzebą jedzenia, a bardziej jakimś uzależnieniem(?), żeby coś wrzucić do brzucha.

To muszę sobie poprawić. Zwracać większą uwagę na to co jem z czym i na co tak naprawdę mam ochotę. Bo doszedłem do wniosku, że skoro tyle wydalam, to może organizm tego tyle nie potrzebuje…

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , .

10 odpowiedzi do “Małe przeziebięnie i gówniana sprawa”

  1. E pisze:

    No fajnie było znaleźć jakąś stronę o wegetarianizmie i witaranizmie z wpisami na bieżąco! 😀 Też tak właśnie zaczełam zbierać informacje na ten temat, czytałam książkę Tombaka (chociaż niezbyt wnikliwie, przyda się wrócić :P).Widzę, że byłeś na głodówkach – też się na to czaję, ale niestety nie jestem osobą chudą, a starającą się zrzucić wagę. Czy poza późniejszym wypełnieniem jelit pokarmem tyłeś po tych głodówkach? I jak z tym wychodzeniem z głodówki było?
    Ok, na razie nie mam więcej pytań,będę śledzić bloga:]

  2. Bartek L. pisze:

    Wpadlem calokiem przypadkiem na twoja strone, pisz dalej. Od teraz bede czytal regularnie, bo dolaczylem do ULUBIONYCH. Pozdro! Raw food is god

  3. alex pisze:

    Twój blog bardzo mnie zaciekawił,chyba będę go śledziła. Pytanie z mojej strony – i jak tam pryszcze ? czy coś się zmienia na raw food ? Pozdrawiam.

  4. krzysztof pisze:

    WITAJ GRABARZ !!!

    możesz spróbować
    http://www.dobrezycie.org/zatoki.htm

    POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY !!!

  5. qwerty pisze:

    ale tagi O_O

Skomentuj