Jakiś czas po pierwszej głodówce, pewnego dnia, gdy poszedłem ociężały na kibel, poczułem, że to czas, by zrobić drugą głodówkę. Kolejna nieplanowana głodówka, tym razem wynikła jednak z wewnętrznej potrzeby. Przyszła myśl, że trzeba się znów oczyścić. Jak pomyślałem, tak postanowiłem. Poinformowałem moją piękną i zaczynamy dzień bez jedzenia.
Drugą głodówkę przeszedłem nieco inaczej i skupię się tutaj tylko na różnicach.
Tym razem nie piłem wody jak głupi z myślą, że tak trzeba. Robiłem to, gdy czułem taką potrzebę. A pierwszego dnia nie czułem takiej potrzeby, więc wyszedł dzień postu suchego. No prawie, bo wieczorem tak mnie zaczęło zasysać i zrobiłem się nerwowy, że zjadłem jabłko.
W kolejnych dniach wodę piłem, ale w ilościach małych. Rano była to szklanka wody z wyciśniętą cytryną. Dodawało mi to energii. Może to był efekt placebo, bo ten motyw z cytryną wyczytałem na necie. Ważne jednak, że działało.
Aha. Dodałem też małe ćwiczenia jak np. przysiady. Do tego naprzemiennie zimny i ciepły prysznic.
Przy tej głodówce nie miałem już wysypki. Oglądałem się codziennie w jej poszukiwaniu, ale nic nie znalazłem
Może ciało oczyściło się już nieco z toksyn…
Psychicznie też nieco inaczej odbierałem ten post. Ciężko mi teraz odtworzyć z pamięci jakie były wtedy moje odczucia. Przy następnej głodówce będę już mógł na bieżąco opisywać swoje myśli, doświadczenia i to co czuję.
Tym razem starałem się wstawać nieco wolniej, żeby mroczki mi się nie pojawiały przed oczami. Niestety, dalej odczuwałem zimno. Ogólnie jestem ciepłolubny i kocham lato, ale chcę w końcu normalnie zimą chodzić bez trzęsienia się z zimna. O chodzeniu zimą w krótkim rękawku nawet nie wspomnę…
Przypomniało mi się tutaj, że na ten głodówce pojechałem grać w nogę na hali – 1,5h. Nie polecam tego. W pewnym momencie aż się zatrzymałem, bo mi się ciemno przed oczami przez moment zrobiło. Ogólnie za duży to był wysiłek na głodówkę. No ale co zrobić, jak się kocha grać w nogę
Ta głodówka trwała dzień dłużej, czyli 6 dni z pierwszym dniem bez wody. Ogólnie lepiej ją przeszedłem z nieco innymi, nowymi doświadczeniami. Przydadzą mi się one przy trzeciej głodówce, o której już myślę. Nie wiem tylko kiedy ona będzie. Czy może zimą, czy jednak z nadejściem wiosny, jak niektóre źródła radzą. Myślę, że jak przyjdzie odpowiedni czas na post, to będę czuł, że to ten czas.
Jeśli ktoś chce schudnąć, to głodówka jest bardzo dobrym sposobem. U mnie waga leciała w dół, mimo że jestem chudy. Albo pewnie dlatego tak to było widoczne i odczuwalne. Ludziom grubszym na pewno trudniej jest schudnąć albo nawet bardzo trudno. Mogę się tylko domyślać. Ważne jest jednak postanowienie, cel i samodyscyplina. No i najważniejsze, wyjście z głodówki musi być spokojne. Niektórzy zalecają tyle wychodzić, ile się głodowało. 5 dni głodówki – 5 dni wychodzimy z niej. Na początku soki warzywne/owocowe (oczywiście własnej roboty, a nie jakieś Kubusie).
Jeśli ktoś chce się oczyścić czy nawet wyleczyć jakieś schorzenie, to głodówka też jak najbardziej polecana. Można przy tym doznać ciekawych doświadczeń i poznać nowego siebie.
I nic na siłę. To nie ma być walka z jedzeniem. To ma być sprawdzenie się, poznanie nowego. Może nawet pokazanie sobie, że jestem w stanie nie jeść i będę się z tym dobrze czuł. Bo jedzenie to uzależnienie. Często sięgam po jedzenie z nudów, albo żeby zastąpić jakieś inne pragnienia czy nawet z nerwów.
Słuchaj swojego ciała i swoich myśli. Obserwuj to. Tylko ty będziesz wiedział, co jest dla ciebie najlepsze. I nieważne, czy pierwsza głodówka będzie trwała jeden dzień czy kilka/kilkanaście. Nie chodzi o żadne bicie rekordów. To tylko karmienie ego. Najważniejsze, żeby czuć się z tym dobrze. Jeśli naprawdę czujesz, że to czas, żeby przerwać post, zrób to. Ja przerwałem, bo nie miałem już siły. Czułem, że mam mało energii, więc bez sensu na siłę miałbym dalej nie jeść tylko po to, żeby dobić do 7 dni bez jedzenia. U ciebie może być co innego. Dlatego ważna jest obserwacja siebie.
A od wczoraj ograniczyłem nieco jedzenie. Specjalnie nie pojechałem na rynek, żeby w lodówce była prawie pustka. Prawie, bo jednak do jedzenia jeszcze jest kilka rzeczy. A jaki mam cel? Nauczyć się panować nad jedzeniem. Żeby jeść wtedy, kiedy naprawdę tego potrzebuję, a nie, żeby zaspokoić smak czy zapełnić brzuch. Bo bez sensu takie jedzenie. Takie mam odczucia, więc postanowiłem coś z tym zrobić. Od razu lepiej się czuję. Lżej na brzuchu, energię mam. Do tego bez porannej sraczki, jak to było w poprzednich dniach. Na noc nie jadłem, dobrze się wyspałem. O to chodzi.
Cel na teraz – jeść, kiedy naprawdę potrzeba, ograniczyć ilość orzechów i więcej się ruszać.
Dodam jeszcze, że przed pierwszą głodówką ważyłem ok. 63kg. Po drugiej głodówce i zmianie diety ważę 50kg. Niektórzy się pytali czy jem, czemu schudłem. Jeden to pytał, czy nie jestem chory.
Najlepsze jest to, że niektórzy mają wkręta, że nawet nie mam siły wstać, że nie mam siły w ogóle. Każdy widzi to co chce. Ja czuję się elegancko.
Ale po małym spotkaniu rodzinnym u Olgi, takie rzeczy niektórzy u mnie widzieli. Że właśnie wstać nie miałem siły itp. Oczywiście praktycznie nikt nic mi nie powiedział, oprócz jednej osoby. Wszystko poszło następnego dnia na Olgę, że aż dziewczyna pękła. Takie rzeczy usłyszała o mnie, że aż się wystraszyła, że umrę. Tego nie przewidziałem, że inne osoby mogą mieć taki destrukcyjny wpływ. Nie tyle na mnie, bo mnie to nie rusza, ale na moją damę.
Warto mieć to na uwadze, że ludzie różne głupoty będą gadać. Nikt się mnie nie zapytał jak się z tym czuję, jak to u mnie wygląda. Większość od razu destrukcyjny atak jeśli nie na mnie, to na bliską mi osobę, która ze mną żyje. Pewnie wynika to z ich obawy o mnie, co wg mnie jest głupie. Boją się o mnie, kiedy ja się czuję świetnie…
Podobnie moi rodzice. Jak mnie zobaczyli, to zaczęli się martwić. Wytłumaczyłem spokojnie i jest ok. Dałem im adres tego bloga, żeby sobie czytali, a nie wkręcali sobie głupoty, że nic nie jem. Olga też już się przyzwyczaiła i wszystko jest ok. Babcia co mnie zobaczyła, to gadała, że schudłem, że nic nie jem. To mówię, że jak za każdym razem co mnie widzi, to chudnę w jej oczach, to mnie już dawno nie powinno być. Ale w końcu zaczęło się to robić nudne, więc jej powiedziałem, że ze mną jest wszystko w porządku i że wiem co ona uważa, więc nudzi mnie to już. Zrozumiała przekaz i już nic nie gada. Teraz ja czasem jej gadam, żeby zaczęła jeść, bo chudnie i że się o nią martwię
Śmieje się teraz tylko
Polecam:
http://niejedzenie.info/forum/ – forum o głodówkach, niejedzeniu
Styl życia bez jedzenia – Książka „Styl Życia Bez Jedzenia”, wydanie II, autor: Joachim M Werdin
oczyszczanie – poradniki nt. oczyszczania organizmu:
1. Dlaczego układ pokarmowy ma zasadniczy wpływ na moc układu odpornościowego.doc
2. Fahrner Heinz – Post
jako metoda leczenia.doc
3. Jak_dbac_o_zdrowie_watroby_i_pecherzyka_zolciowego .pdf
4. Małachow G. P. – Oczyszczanie organizmu i prawidłowe odżywianie.pdf
5. Małachow_Lecznicza głodówka.DOC
6. OCZYSZCZANIE ORGANIZMU [porady].doc
7. OCZYSZCZANIE WĄTROBY PRZEPIS WG WILLIAM DONALD KELLEY.DOC
8. Oczyszczenie jelit, regeneracja jelitowej flory bakteryjnej i wątroby.doc
9. Suworin Aleksiej – Praktyczny kurs leczenia głodem.doc
hmmm…ludzie grubi z początku właśnie bardzo szybko chudną, bo duuużo wody leci, potem jest coraz gorzej, po dużej ilości diet szczególnie. ciekawa jestem, czy gdybyś nie był na surowej diecie, a na ogólnie jakimś zdrowym jedzeniu, to waga też by tak się trzymała, czy po prostu masz dobrą przemianę materii, że ogółem chudy jesteś
nie no, chyba też przetestuję głodówkę, bo kusi mnie, kusi.
Mam dobrą przemianę materii. Zawsze byłem chudy odkąd tylko pamiętam.
Co do wagi jeszcze, to przy pierwszej głodówce jadłem jeszcze w połowie „zwykłe” jedzenie. Normalnie gotowane itp. Wagę wtedy miałem bez zmian. Także nigdy problemów z nadwagą nie miałem. Każdy mi gada, że chudy jestem. A teraz na witarianizmie, to już w ogóle
A jak czujesz, że chcesz głodówkę, to po prostu zrób. Wyjdzie dzień, tydzień albo i rok ;P
Ciekawi mnie przy jakim wzroście masz taką wagę.
Ja dośc diametralnie zmieniłem swoją dietę jakieś pół roku temu i z 72kg schudłem do 62kg (przy wzroście 178cm). Do tego zrobiłem sobie kilka głodówek 36-godzinnych (z każdorazowo jednym dniem na sokach po wyjściu), a teraz przymierzam się do głodówki 3-dniowej.
W ogóle to podoba mi się schemat co tygodniowej głodówki 36-godzinnej i raz na miesiąc głodówka 3-dniowa ale choc czuję się znacznie lepiej to jednak trochę niepokoję się o moją wagę – pewnie to przez lęk przed zmianami oraz presję środowiska, która sądzi że robię sobie krzywdę.
Niby to dobrze ważyc mniej przy dużo większej energii życiowej ale chociaż chciałbym mniej więcej znac granicę, do której mój organizm miałby dojśc po tych moich eksperymentach, jakie może byc wtedy moje BMI i czy w ogóle powinienem się tym martwic?
Wzrost 172.
Co do reszty, to powiem ci tak, że presja środowiska jest duża, ale mi to zwisa. Często ktoś mi gada, że jestem chudy, że mocno schudłem, że powinienem przytyć. A nikt nie zapyta, jak się z tym czuję… A przecież najważniejsze w życiu, to żyć po swojemu i robić to, co jest dla mnie najlepsze. Dlatego mnie uwagi innych ludzi nie ruszają. Jak oni chcą przytyć, niech tyją. Chcą stosować się do BMI, niech się stosują. Bo niby co mi BMI ma dać? Mam być dzięki temu szczęśliwy, jeśli będę trzymał się wyznaczonej przez kogoś wagi? Że niby 172 wzrostu, to powinienem jakieś 70kg ważyć? Spoko, jeśli ktoś dzięki temu czuje się bardzo dobrze, to jak najbardziej. Mi odpowiada moja waga. Czuję się lekko, zdrowo, z większą energią.
Wiesz, ludzie często będą ci mówić, że zrobisz sobie krzywdę, że zachorujesz, popadniesz w anoreksję albo będą straszyć czy próbować przerzucić jeszcze w inny sposób swoje własne lęki na ciebie. Dlatego musisz być silny w swoim myśleniu. Słuchaj siebie, swojego organizmu, swoich myśli. Obserwuj i bierz to, co dla ciebie najlepsze. To ty masz być szczęśliwy swoim życiem. No chyba, że wolisz sprawiać radość innym, samemu robiąc wbrew sobie.
Aha, dodam jeszcze swój osób na upierdliwych ludzi, którzy mogą ci często gadać o twojej wadze. Jeśli zacznie cię to wkurzać, to po prostu powiedz stanowczo, że jego zdanie już znasz, więc nie musi się powtarzać. Że i tak nie wpłynie na ciebie, a po prostu staje się to nudne, to jego stałe gadanie o tym samym. Czujesz się elegancko, a przecież o to chodzi. Koniec tematu.
A jak dalej będzie gadał, to: olej go / odpowiedz tylko „super” albo „już to mówiłeś, coś nowego?”. Niech widzą, że jesteś szczęśliwy ze swoją wagą i nic nie robią na tobie ich uwagi. Rób swoje.
U mnie dali już sobie spokój. Powodzenia!
Dzięki, bardzo mi pomogłeś:)
Nie wiem czy próbowałeś sobie oczyszczac wątrobę, jeśli nie to gorąco polecam, można się zdziwic jakie i ile kolorowych kamyków mieści wątroba + woreczek żółciowy. Ja robiłem oczyszczanie wątroby wg. Tombaka (konkretnie zgodnie z przepisem z książki „Czy Można Życ 150 Lat”) i mogę polecic każdemu kto ma w miarę oczyszczone jelita, różnica jest kolosalna gdy ten organ pracuje na pełnych obrotach:)
Nie robiłem jeszcze, ale wczoraj mi taka myśl naszła. A jeszcze teraz czytam twój komentarz, więc chyba czas na oczyszczanie wątroby
Witaj Grabarz,
Jak tam oczyszczanie wątroby? Zrobiłeś jednak?
Ja już jestem po kilku 3-dniowych głodówkach, i jednej 8-dniowej (miało byc 7 dni ale z uwagi na dobre samopoczucie przedłużyłem sobie do 8iu) przy czym czuję znaczne oczyszczenie organizmu. Co do wagi podczas głodówki to na początku spada ona dośc znacznie ok. 1kg przez 3-4 dni a potem spada coraz mniej, u mnie pod koniec głodówki spadek był 0,2kg/dzień, a przy jeszcze dłuższych głodówkach waga jeszcze mniej spada. Na razie daje sobie spokój z długimi głodówkami – czekam na cieplejsze dni, a teraz chcę się skupic na postach 36-godzinnych raz w tygodniu, by zachowac czysty organizm:-)
Pozdrawiam
Niby zrobiłem, a nie zrobiłem…
Zastosowałem się do rad Małachowa z jego książki i coś nie wyszło. Albo mam tak zasyfioną wątrobę, albo coś nie tak zrobiłem. Za jakiś czas zrobię drugie podejście.
A ty widzę do przodu
Waga na początku nieźle leci w dół, a potem coraz bardziej się normalizuje. Ja następną głodówkę planuję jakoś okolicach wiosny, może marzec.
A może wrzucisz opis, jak ty robiłeś oczyszczanie wątroby. Bo może coś przeoczyłem…
Za pierwszym razem nie zawsze sypią się kamienie. Ja robiłem oczyszczanie wątroby wg. Tombaka zgodnie z przepisem z książki “Czy Można Życ 150 Lat”. Tombak opisał to bardziej metodycznie niż Małachow i zaleca pic tylko soki w dzień oczyszczania. Poniżej wklejam jego instrukcję:
Instrukcja metodyczna oczyszczenia wątroby
Uwaga! Skuteczność oczyszczenia wątroby zależy od całkowitego stosowania się do przepisu i przeprowadzenia wszystkich etapów!
Etap pierwszy. Wcześniejsze przygotowanie – „złagodzenie” organizmu. „Złagodzenie” organizmu można osiągnąć korzystając z sauny (suchej lub parowej) lub biorąc gorącą kąpiel.
Takich zabiegów powinno być przynajmniej 2 (5-7 dni przed oczyszczeniem wątroby). Najważniejsze, by poczuć rozluźnienie, zrelaksowanie i rozgrzanie całego ciała. Ostatnie „złagodzenie”
proszę przeprowadzić na dzień przed głównym zabiegiem oczyszczającym.
Etap drugi. Przez 2-3 dni przed oczyszczeniem żywić się głównie produktami pochodzenia
roślinnego. Wykluczyć z jadłospisu mięso (każdego rodzaju) i ryby. Można spożywać: jaja, tłusty ser, produkty mleczno-kwaśne (zsiadłe mleko, kefir, jogurt, biały ser).
Etap trzeci. Zabieg lepiej przeprowadzić pod koniec tygodnia (piątek – sobota lub sobota – niedziela).
Do zabiegu potrzeba:
• 200 ml oleju roślinnego, każdego gatunku (ja wolę olej z pestek winogron),
• 6 cytryn średniego rozmiaru (około 1 kg),
• ząbek czosnku do wąchania,
• dwa kieliszki po 50 ml każdy (można użyć plastikowe),
• termofor lub poduszka elektryczna,
• słoik z zakrętką.
Zabieg oczyszczania trwa dwa dni.
Dzień pierwszy
• Ostatni posiłek powinien być do godziny 14.00.
• Po godzinie 14 nic nie jeść.
• Przy poczuciu głodu pić tylko soki! (najlepiej świeżo przygotowane – marchwiowy, jabłkowy lub przegotowaną wodę).
• Jeżeli poczujecie osłabienie przede wszystkim nie denerwujcie się. Jest ono spowodowane
oczyszczaniem organizmu, który nie mając pożywienia „zaczął się odżywiać” trującymi was toksynami. Aby się od nich uwolnić należy mu pomóc. Jak najwięcej w ciągu dnia spacerować, ciągle być w ruchu, żeby energia nie była tracona na rozgrzewanie organizmu (należy spacerować w ciepłym ubraniu).
• Jeśli pod wieczór będzie was boleć głowa zróbcie natychmiast lewatywę. Jeśli ból nie ustąpi wypijcie jedną szklankę gorącej, przegotowanej wody, dodając do niej łyżeczkę miodu i łyżeczkę octu jabłkowego. Tylko w ostateczności użyjcie środka przeciwbólowego.
• Na noc obowiązkowo zrobić lewatywę-1 1/2 litra wody, 1/2 łyżki soku z cytryny.
Dzień drugi
• Po przebudzeniu się możecie wypić szklankę gorącej, przegotowanej wody małymi łyczkami.
• Zrobić lewatywę (11/2 litra wody, 1/2 łyżki soku z cytryny) i iść na spacer.
• Do godziny 14 można pić soki (marchwiowy, jabłkowy lub ich mieszankę).
• O godzinie 14 odłączyć telefon, nie wykonywać żadnych obowiązków związanych
z domem lub pracą. Unikać nieprzyjemnych rozmów, stresowych sytuacji. Wyłączyć się całkowicie (skupić na sobie).
• Między godzinami 15.00 i 18.00 należy położyć się kilka razy na 20-30 minut. Rozluźnić się, spróbować przypomnieć sobie najpiękniejsze, najprzyjemniejsze chwile Waszego życia. W tym czasie podgrzewać wątrobę termoforem lub poduszką
elektryczną. (Na wszelki wypadek przypominam: wątroba znajduje się z prawej strony, dwa palce w dół od ostatniego żebra.)
• O godzinie 18.00 do naczynia z gorącą wodą wstawić butelkę z olejem (niech się powoli nagrzewa).
• 6 cytryn na kilka minut (10-15) włożyć we wrzątek (będą bardziej soczyste).
• W tym czasie weźcie ząbek czosnku, wyciśnijcie do słoika, nakryjcie pokrywką i odstawcie.
• Cytryny pokroić na połówki i przez sitko wycisnąć sok.
• Przygotujcie pościel, w której będziecie przebywać w trakcie zabiegu.
O godzinie 18.30 powinny być przygotowane:
• 2 kieliszki po 50 ml (jeden do oleju drugi do cytryny),
• elektryczna poduszka lub termofor,
• olej 200 ml,
• sok z cytryny 100-15 Om 1.
O godzinie 18.30 wziąć prysznic trwający 10 minut, dobrze rozgrzać ciało i położyć się.
Dalej wszystkie „kroki” zabiegu należy wykonać ściśle według podanego niżej rozkładu:
ü godzinie 19.00 wstać, nalać do jednego kieliszka oleju (40 ml) do drugiego soku z cytryny (20-30 ml).
ü Wypić olej i natychmiast popić sokiem z cytryny.
ü Potem należy znów się położyć i rozgrzewać wątrobę.
ü 19.15 znów wypić olej (40ml) i sok z cytryny (20-30 ml). Położyć się i podgrzewać
164 wątrobę, i tak co 15 minut, dopóki nie wypijecie Państwo całego oleju i całego soku.
ü Jeśli po kolejnej porcji (zwykle po czwartej) pojawią się nudności, otworzyć słoik z czosnkiem i go wąchać. Jeśli nudności nie znikną, proszę się ograniczyć do już wypitej ilości. Następnie należy się położyć do łóżka na prawy bok, położyć poduszkę
elektryczną lub termofor na wątrobę i oglądać telewizję lub czytać.
ü Okres od 21.00 do 23.00 jest najbardziej nieprzyjemny. Może pojawić się zgaga, słabość, pocenie się. Należy to przetrzymać (zdrowie jest tego warte). U niektórych osób, szczególnie ze słabo „pracującą wątrobą” może pojawić się uczucie „oddychanie
wątroby” (lekkie telepanie pod prawym żebrem).
ü Przede wszystkim nie bać się, uspokoić się, „porozmawiać” z wątrobą, przeprosić ją za krzywdę, którą jej nieświadomie robicie. „Ona” was zrozumie i na pewno wam wybaczy. Wtedy poczujecie ulgę i spokój w całym ciele.
ü Pomiędzy godzinami 21.00 i 24.00 najlepiej nie chodzić, a więcej leżeć.
ü Około godziny 1.00 w nocy poczujecie parcie. Idźcie do ubikacji. Po wypróżnieniu zróbcie lewatywę, a potem połóżcie się spać. Chcę zaznaczyć, że zdarzają się przypadki,
kiedy parcie i wypróżnienie jelita następuje rano. Dlatego jeśli pomiędzy godzinami 1.00– 3.00 w nocy nie czujecie parcia śmiało połóżcie się spać. Wyniki otrzymacie po przebudzeniu.
Jak już pisałem organizm każdego z Was jest indywidualny i dlatego obserwujcie jego „zachowanie”, postępujcie kierując się własnym rozumem i moimi wskazówkami.
Kilka uwag dotyczących oczyszczania wątroby
1. Czasem po wypiciu 3-4 porcji oliwki zdarzają się wymioty, to znak, że najpierw oczyścił się żołądek. To się może zdarzyć podczas pierwszego zabiegu oczyszczającego,
to nic strasznego. Zabieg należy ukończyć. I czekać na wyniki.
2. Podczas oczyszczania trzeba być spokojnym i rozluźnionym (zrelaksowanym). Kiedy wątroba jest silnie zanieczyszczona i wydala z siebie „nieczystości”, możecie Państwo poczuć, że wątroba jak gdyby „oddycha”. Proszę się nie bać, bo strach powoduje
skurcze naczyń i przewodów żółciowych, co również może być powodem wymiotów.
3. Następnego dnia po oczyszczeniu, niektóre osoby mogą odczuwać lekkie zmęczenie,
ale już pod wieczór wszystko wróci do normy. Przeważnie większość osób z rana odczuwa przypływ energii, sił i chęci do życia.
4. Jeśli po zakończeniu zabiegu następnego dnia w okolicy wątroby czujecie ciężar to należy czyszczenie wątroby powtórzyć po dwóch tygodniach.
5. Osoby, które mają usunięty pęcherzyk żółciowy na pewno zapytałyby, czy mogą oczyścić wątrobę. Nie tylko mogą, ale jest to konieczne!
6. Oczyszczenie wątroby specjalnie opisałem tak szczegółowo – bo to jest jakby mała operacja bez użycia skalpela, do której należy się dobrze przygotować zarówno pod względem organizacyjnym, jak i psychicznym.
7. Jeżeli podczas zabiegu poczujecie słabość lub mdłości (przy piciu oleju) należy, co jakiś czas otworzyć słoik i wąchać czosnek.
Teraz w skrócie przypomnimy sobie najważniejsze „kroki” zabiegu:
Dzień pierwszy
a) Nic nie jeść po godzinie 14.00. Potem pić sok marchwiowy lub jabłkowy w dowolnej ilości, ale nie więcej niż pół szklanki za jednym razem.
b) Wieczorem lewatywa.
Drugi dzień
a) Rano lewatywa.
b) Pijemy soki, ale do 14.00.
c) Od godziny 15.00 do 17.00 nagrzewamy wątrobę.
d) O godzinie 18.30 bierzemy prysznic.
e) Godzina 19.00,19.15,19.30,19.45,20.00 pijemy 40ml oleju, popijając 20-30ml soku z cytryny.
f) Od 20.00 do 23.00 nagrzewamy wątrobę. Starać się jak najmniej chodzić.
g) Po opróżnieniu jelita pomiędzy 1.00 a 3.00 w nocy robimy lewatywę.
h) Rano po przebudzeniu robimy lewatywę.
i) Zjedzcie lekkie śniadanie z produktów roślinnych, owoców i warzyw. Można zjeść kaszę na wodzie. Na obiad zupę wegetariańską, jarzynową. Na kolację pieczone lub gotowane ziemniaki z dodatkiem zieleniny, ryż z duszonymi warzywami itp. Od następnego dnia rozszerzajcie menu.
Dzięki wielkie! Tutaj lepiej to opisał. Niedługo zastosuję i dam znać.