Warning: Parameter 1 to wp_default_scripts() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Warning: Parameter 1 to wp_default_styles() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Głodówka pierwsza

Dziś o głodówkach leczniczych.

Głodówka, niejedzenie (czasowe), post. Nie jeść przez jeden dzień, dwa, tydzień, miesiąc… Szczególnie gdy je się pokarm przetworzony, co jakiś czas warto odstawić jedzenie nawet na ten 1 dzień i lekko się oczyścić. Można się wspomagać wodą albo sokami, chociaż tak naprawdę najlepsza jest głodówka sucha. Czyli bez jedzenia i picia. Niemożliwe? A jednak…

Przy którymś z wcześniejszych wpisów wspomniałem o moich postach. Teraz opiszę je dokładniej.

Pierwsza głodówka wyszła kompletnie nieoczekiwanie i nieplanowo. W jednej z rozmów z bratem, ten mówi mi, że robi sobie właśnie głodówkę. Nie je jeden dzień. Długo nie myśląc postanawiam zrobić to samo. Odstawiam jedzenie. Bez żadnych oczekiwań i celu. Tak po prostu. Zero jakiejkolwiek fachowej wiedzy z tego zakresu. Bo co to zrobić sobie post. Odstawić jedzenie i wszystko. Jak się okazało wyglądało to trochę inaczej…

Pierwszego dnia byłem mocno podjarany brakiem jedzenia :) Robiłem swoje i nawet jakoś mnie do jedzenia nie rwało. Jedyne co, to piłem duże ilości wody. Wieczorem pogadałem jeszcze z bratem, że się trzymam i że jest ok. Ten powiedział mi jeszcze o lewatywach i o książce o niejedzeniu. Poszedłem spać. Tak minął pierwszy dzień.

Drugiego dnia poszedłem po książkę. „Styl życia bez jedzenia” – Joachim M Werdin. Zacząłem ją stopniowo czytać. Przy okazji wieczorem zrobiłem sobie pierwszą lewatywę. Odkręciłem słuchawkę od prysznica i rurka w dupę, odkręcam wodę. Dziwne uczucie. Mało wody wlałem, bo bałem się i w ogóle nie wiedziałem o co chodzi… Oldze kazałem nie wchodzić do łazienki, co by mi kupy wylatującej z dupy nie widziała przypadkiem 😉
Z półpełnym brzuchem poszedłem do kibla. Trochę mnie przeczyściło.
Tego dnia również dużo wody piłem. Zasysało trochę, ale nie aż tak bardzo. Myślałem, że będzie gorzej. No i czułem większe zimno. Szczególnie rąk.

Trzeci dzień. Tutaj wstając przed oczami pojawiły mi się mroczki. Za szybko wstałem. Chwila nieruchomo i już jest ok. Dzień podobny do poprzedniego. Lewatywa podobnie, dalej dużo wody piłem.
Czasem te mroczki mi się pojawiały, jak za szybko wstawałem. Wieczorem, gdy poszedłem się lekko wykąpać (bardziej poleżeć w wodzie), zauważyłem małe czerwone plamy na brzuchu. Ale nie zawracałem sobie nimi głowy, bo mało ich i małe. Poszedłem spać.

Czwarty dzień. Znów mroczki, znów za szybko wstałem. Tego dnia czułem od rana się słabszy, ale nie wycieńczony. Doczytałem książkę do końca. Wszystko elegancko opisane. M.in. wszystkie symptomy jakie mogą wystąpić. U mnie były to zawroty głowy, chudnięcie, czucie zimna i wysypka. Tego dnia doszło jeszcze poluzowanie zębów, a co za tym idzie, sączyła się pomiędzy nimi ropa.

Tutaj może wkleję z książki Joachima opisy symptomów, które ja miałem:

ZMIANY SKÓRNE

Skóra jest jednym z głównych miejsc, gdzie widać wydalniczo-oczyszczającą funkcję organizmu. Łój i pot zawierają substancje, których organizm nie chce, które mu szkodzą i dlatego je wydala (stąd różne zapachy ciała człowieka).

Skóra ściśle powiązana jest z jelitem grubym poprzez wątrobę. Nawet jest określenie, że skóra danej osoby odzwierciedla obraz ścianek jelita grubego po oczyszczeniu przez wątrobę. Oczywiście, na pełen obraz skóry składa się więcej czynników.

Kiedy organizm wydala z siebie truciznę, może robić to także przez skórę a ta wtedy reaguje na to zaczerwienieniem, wysypką albo inaczej. Jeżeli poszczący ma alergię skórną, to jest duża szansa na jej uaktywnienie się w czasie, kiedy organizm będzie się oczyszczał z substancji stanowiących jej przyczynę.

Zmiany skórne w czasie postu mogą też być wynikiem uaktywnienia się choroby albo nowego zachorowania, które w czasie pokrywa się z postem (zbieg okoliczności). Wtedy najczęstszym dobrym rozwiązaniem będzie kontynuowanie postu, dzięki czemu choroba wcześniej zostanie usunięta.

W skrajnym przypadku, kiedy ktoś kontynuuje post mimo wycieńczenia organizmu, zmiany skórne wskazują na chorobę, z której osoba raczej nie wyjdzie kontynuując post. Organizm i jego system obronny jest wtedy za słaby, dlatego lepszym rozwiązaniem jest powrót do jedzenia.

Zatem alergia, wysypka czy inne zmiany skórne w czasie postu nie są (poza wymienionym skrajnym wyjątkiem) powodem do przerwania tylko do kontynuowania postu.

POLUZOWANIE SIĘ ZĘBÓW

Po kilku do kilkunastu dniach od odstawienia jedzenia możesz poczuć, że zęby jakby znacznie luźniej trzymają się. Łatwiej je poruszyć i wydaje się, że także wyrwać. Dodatkowo czujesz, że pomiędzy nimi (szczególnie górnymi) sączy się coś (ropa), co wyraźnie nieprzyjemnie czuć.

To też jest wynik działania funkcji samooczyszczania się organizmu. Zazwyczaj w taki sposób oczyszczają się zatoki. Wiele osób nawet nie wie o tym, że ich zatoki są zaśluzione a wychodzi to dopiero w czasie postu, kiedy same oczyszczają się.

Po kilku do kilkunastu dniach poluzowane zęby wracają do poprzedniego stanu i nawet silniej trzymają się w żuchwie. Wcześniej znika wydzielina (śluz, ropa) i związany z nią nieprzyjemny zapach. Zatem nie ma powodu do obaw, że zęby mogą wypaść.

Jeżeli dziąsło albo zęby są chore (np. próchnica, złamana plomba) to też z tego powodu mogą poluzować się lub krew może sączyć się z dziąseł. Wtedy w przypadku zębów pomoc dentysty jest wskazana. Jeżeli chodzi o dziąsła, to warto dłużej poczekać, bo najprawdopodobniej same wyzdrowieją.

OSŁABIENIE

Odczucie fizycznego osłabienia jest jednym z najczęściej występujących symptomów, można nawet powiedzieć, że jest to normalne. Niektórzy mocno przywiązani do jedzenia (nałogowcy) odczuwają osłabienie już po kilku godzinach postu. Uczucie słabości fizycznej jest wskazówką, że organizm poczuł różnicę w dostawie pożywienia w formie jedzenia, jego rytm został zachwiany i teraz zaczyna reagować.

U jednych osób osłabienie może wcale nie pojawić się (to rzadkość), u drugich występuje przejściowo raz albo kilka razy w ciągu postu, a innym towarzyszy przez cały czas. Bez względu na jego czas trwania i przyczynę, osłabienie znaczy, że poziom energii życiowej jest niski.
Jak sobie z tym radzić? To zależy od sytuacji. Jeżeli ktoś jesteś zbyt aktywny fizycznie, wtedy lepiej żeby odpoczął, nawet położył się. Może być odwrotna sytuacja, że ktoś cały dzień leży, siedzi, mało rusza się; wtedy powinien pójść na spacer, pojeździć na rowerze, popływać, zrobić trochę ćwiczeń gimnastycznych.

W czasie postów łagodne ćwiczenia gimnastyczne i energetyzujące są bardzo wskazane. Ruch i lepszy przepływ energii pozwalają organizmowi szybciej i głębiej oczyścić się. Wykonywanie energicznych i wyczerpujących ćwiczeń nie jest wskazane. Dużo lepiej wpływa na ciało umiarkowana gimnastyka i ćwiczenia, w czasie których umysł koncentruje się więcej na odczuwaniu energii niż na męczeniu mięśni. Ćwiczenia izometryczne, jogi, qi-gong i taj-ji quan wpływają na człowieka bardzo pozytywnie, czasem wręcz zbawiennie. Warto wykonywać je codziennie poza dniami, kiedy organizm domaga się snu.

W czasie postu mogą przyjść godziny a nawet całe dnie, kiedy organizm czuje się tak słaby, że człowiek nie ma siły nawet chodzić i nic mu się nie chce robić. Są to okresy, kiedy organizm domaga się wypoczynku, najlepiej snu. Może to być spowodowane np. zachorowaniem związanym z wydalaniem toksyn.

Dobrze jest umieć odczuć, czy organizm domaga się wypoczynku czy jest rozleniwiony i potrzebuje ćwiczeń. Błędem byłoby spanie, kiedy trzeba poćwiczyć a nadmiernym obciążeniem byłyby ćwiczenia, kiedy organizm potrzebuje odpoczynku.

Rozsądek i umiejętność rozróżnienia to wartościowe cechy w czasie postu. Kiedy pojawia się rzeczywista potrzeba na odpoczynek, warto położyć się, pospać. Jeżeli jednak ten stan trwa dłużej (powiedzmy ponad trzy dni) a wyraźnie choroby nie widać, to warto zdyscyplinować się trochę do ćwiczeń energetycznych.

Zbyt dużo leżenia i spania bardziej osłabia ciało zamiast dawać energię, której w tym czasie człowiek potrzebuje. Ciśnienie krwi spada, krew wolniej krąży, metabolizm organizmu jest spowolniony. To powoduje, że toksyny z organizmu są wolniej usuwane a proces samouzdrawiania jest wolniejszy. Wtedy ćwiczenia energetyzujące pomagają, bo powodują, że człowiek czuje się lepiej.

Przedłużające się osłabienie (trwające bez przerwy tygodniami), szczególnie po przeminięciu już 3 tygodni postu (dla osoby nie otyłej) jest informacją, że należy wrócić do jedzenia. Jednak nie zawsze, bo może też wskazywać na ciężka chorobę, brak świeżego powietrza, zbyt wysoką temperaturę, nadmiar pracy albo inne czynniki osłabiające. Zatem podjęcie decyzji o przerwaniu postu zależy tu indywidualnie od przyczyny i od stanu zdrowia osoby.

ZAWROTY GŁOWY I OMDLENIA

To dość często spotykane objawy; mało kto z osób długo poszczących może powiedzieć, że mu się nie zdarzały. Szczególnie osoby o chronicznie niskim ciśnieniu krwi mogą mieć nieprzyjemne sytuacje. Te osoby powinny szczególnie uważać, żeby nie dopuścić do zbytniego spadku ciśnienia krwi, które może być niebezpieczne dla właściwego funkcjonowania organizmu. Jeżeli należysz do tych osób, to lepiej wpierw zrób trening będący serią wydłużających się postów, żeby organizm nauczył się reagować mniejszym spadkiem ciśnienia krwi.

Innym rozwiązaniem dla tych osób są zioła pite podczas postu (znacznie zmniejszona dawka i tylko w razie wyraźnej potrzeby) lub (lepiej) ćwiczenia energetyzujące, akupresura, akupunktura, masaże i inne zabiegi podwyższające ciśnienie.

Z powodu zawrotów głowy lub omdleń najwięcej ludzi rezygnuje z poszczenia. Objawy te wyglądają wystarczająco groźnie, żeby zachwiać wiarą poszczącego i wzbudzić u niego obawy co do stanu organizmu. Powodów do obaw nie ma dużo z powodu samego zawrotu czy omdlenia, jednak skutek może być groźny. Przede wszystkim chodzi o to, żeby osoba z zawrotem głowy (albo mdlejąca) nie upadała i nie zraniła ciała z powodu uderzenia.

Zawroty głowy, od lekkich do utraty przytomności włącznie, spowodowane są najczęściej obniżonym ciśnieniem krwi lub spadkiem poziomu cukru we krwi. W czasie postu, szczególnie w początkowym okresie, organizm przechodzi dużo zmian, które zasługują na określenie rewolucyjnych. Jednym z objawów tych zmian są wahania, szczególnie obniżenie się, ciśnienia krwi.

Obniżone ciśnienie krwi najbardziej jest odczuwalne od pierwszego do piątego tygodnia postu. Potem, w miarę oczyszczania się organizmu, ciśnienie krwi ustala się na najwłaściwszym poziomie. Później mogą jeszcze wystąpić okresy, kiedy ciśnienie ulega dużym zmianom. U każdej osoby może to wyglądać różnie i zależeć m.i. od aktywności fizycznej, ilości wypijanych płynów, temperatury, ciśnienia atmosferycznego.
Sama zmiana ciśnienia krwi nie jest tak niebezpieczna jak zachowanie osoby. Ze względów osobistego bezpieczeństwa bardzo ważne jest aby unikać gwałtownych zmian pozycji z leżącej albo siedzącej na stojącą. Wstając, lepiej jest opierać się na rękach i stopniowo podnosić się tak, żeby móc (w razie odczucia zawrotu) natychmiast usiąść. Lepiej nie dopuszczać do widzenia ciemnych plam przed oczami.

Warto nauczyć się prostych ruchów, co robić w momencie odczucia zawrotu głowy połączonego z zaciemnieniem przed oczami (objaw gwałtownego odpływu krwi z mózgu, powodującego omdlenie). Dobrze jest przyjąć pozycję taką, żeby głowa była poniżej tułowia (im niżej tym lepiej) a ręce wyciągnięte przed nią w dół. Jeżeli chwilowo pogarsza się, to najczęściej wystarczy stabilnie położyć dłonie przed sobą na ziemi (oprzeć się na nich) a głowę opuścić w dół, luźno pomiędzy ramionami. Jeżeli zawroty głowy utrzymują się, to lepiej odpocząć czyli położyć się i stopy oprzeć wysoko na murze albo położyć na krześle.

Kiedy wahania ciśnienia krwi są zbyt duże, powodują częste omdlenia albo trwają zbyt długo, wtedy lepiej poważnie zastanowić się nad kontynuacją postu i raczej zasięgnąć rady kompetentnego lekarza. Wtedy też badanie zawartości cukru we krwi jest bardzo wskazane.

CHUDNIĘCIE

Także chudnięcie organizmu rozpatruje się indywidualnie. Kiedy osoba otyła chudnie, jest to bardzo korzystny proces pozbywania się nadmiarów i powrotu organizmu do jego najwłaściwszej masy. Kiedy jednak osoba już szczupła albo z niedowagą chudnie, jest to proces wycieńczania organizmu. Zazwyczaj w pierwszym przypadku korzystniej dla osoby jest kontynuować, w drugim — zacząć jeść.

Szybkość chudnięcia też jest indywidualna, chociaż zazwyczaj stabilizuje się po kilku pierwszych dniach postu, podczas których zmniejszanie się masy ciała jest spowodowane głównie opróżnianiem jelita. Jeżeli więc w pierwszych kilku dniach postu organizm zmniejsza swoja masą o 1 kg na dobę, to w drugim albo trzecim tygodniu może to być tylko ok. 1 kg na tydzień.

W skrajnych przypadkach spadek masy ciała może wynosić kilkanaście kilogramów w ciągu doby (znam dwie osoby, których organizmy tak zareagowały). Są też osoby, których organizmy zmniejszają masę nie więcej niż kilogram czy dwa w ciągu całego postu.

W czasie postu suchego spadek masy ciała osoby otyłej może wynosić ok. 1 kg na dobę, bo wtedy szybciej zużywany jest nadmiar tłuszczu, z którego organizm produkuje wodę. Tak szybki spadek masy ciała osoby już szczupłej albo z niedowagą, w czasie postu suchego, byłby niebezpieczny dla organizmu.

Przy chudnięciu, podobnie jak przy pozostałych objawach, też należy przede wszystkim kierować się rozsądkiem. Organizm nieotyłego i niewychu­dzonego człowieka (osoby niewystarczająco żyjącej Światłem) może pozostać bez jedzenia nawet dwa miesiące. Jeżeli cały czas masa organizmu zmniejsza się, to jest wyraźna wskazówka, że podświadomość nie umie jeszcze utrzymywać prawidłowo funkcjonującego ciała bez jedzenia. Wtedy najrozsądniejszym działaniem będzie powrót do jedzenia.

Osoba, która stale ocenia swoje ciało jako zbyt otyłe, mimo że już jest wychudzone, uważana jest za anorektyka. Post leczniczy albo próby przystosowania organizmu do życia bez jedzenia nie są przeznaczone dla anorektyka. Tej osobie wpierw potrzebne jest wyleczenie się z zaburzeń umysłowych (które są głównym składnikiem anoreksji).

CZUCIE ZIMNA

Jeżeli pościłeś ty albo twoi bliscy, to zapewne wiesz, co to znaczy czuć zimno w czasie postu. Mimo ciepła na zewnątrz osoba poszcząca ma zimne ręce i stopy a często także uszy i nos. Może nawet pociągać nosem jak osoba przeziębiona. Mimo ciepłego ubrania czuje zimno.

Widziałem i słyszałem o „niejedzących”, którzy mimo temperatury powyżej 25 stopni na dworze, ubierali się tak jakby była zima. Ich ręce były sine, twarz cierpiąca a ciało skulone z zimna. Jeden z moich znajomych nawet powiedział: „Trudno, w czasie postu marznie się.”
Człowiek czuje zimno nie z powodu niewystarczającego ubrania albo zbyt niskiej temperatury otoczenia. Oczywiście, sugestia społeczna wyrobiła w człowieku takie reakcje, że jego organizm czuje zimno w określonej temperaturze, a ciepło w innej.

Czynnikiem zasadniczym w odczuwaniu temperatury jest ilość i sposób wykorzystania energii w ciele człowieka. Upraszczając, kiedy tej energii jest wystarczająco dużo, człowiek nie poczuje zimna (na mrozie) albo gorąca (w czasie upału). W szerszym zakresie temperatur zewnętrznych będzie czuł się dobrze. Jeżeli jednak tej energii nie wystarcza albo jej wykorzystanie nie jest skierowane na regulację czucia temperatury, to wtedy osoba czuje, że jest jej za zimno albo za ciepło.

Z tego daje się wywnioskować, że jeżeli cierpisz w czasie postu z powodu zimna, to możesz sobie pomóc, skupiając się na uwalnianiu energii wewnętrznej. Skuteczne tutaj są ćwiczenia energetyzujące, wizualizacje, masaże i prysznic naprzemienny (zimną i gorącą wodą, opisany dalej). Regularne ich wykonywanie uwalnia od marznięcia.

Picie dużej ilości gorących napojów nie jest tutaj dobrym rozwiązaniem. W czasie picia i krótko po nim czuje się ciepło, jednak nadmiernym spożywaniem napojów obciąża się niepotrzebnie system wydalania.
Przepływ energii i wiążący się z tym odbiór temperatury zewnętrznej przez ciało człowieka powoduje to, co nazywamy czuciem zimna albo ciepła. Łatwo możesz doświadczyć, że czucie zimna czy ciepła jest subiektywne i zależne od twojej wewnętrznej energii. Jeżeli skoncentrujesz się na uwolnieniu energii w postaci ciepła, to po chwili poczujesz różnicę. Praktykowanie w tym kierunku (kontemplacja ciepła) pozwoli ci przeprogramować podświadomość tak abyś zawsze czuł się komfortowo względem temperatury.

Fizycznie czynnikiem najwięcej wpływającym na odczuwanie temperatury zewnętrznej jest funkcjonowanie głównie jelit, wątroby i śledziony. Zatem jeżeli te organy niedomagają, to blokują przepływ energii. Samo oczyszczenie jelit i (co za tym idzie prawie automatycznie) wątroby daje znacznie lepsze poczucie energii, mniej marznięcia w zimie i mniej pocenia się w czasie gorącego lata.

Tyle z opisów. Jest jeszcze trochę tych symptomów. Ja miałem te powyższe.

Dzień piąty
Tutaj czułem się już słabo od rana. Mroczki już były większe, już nie miałem takiej energii życia. Przychodziły myśli, że po co w ogóle żyć, że to nie ma sensu. Nie były to żadne myśli samobójcze, ani nic takiego. Bardziej rozmyślanie nad sensem życia. Nic nie miało dla mnie wartości, a już na pewno nie rzeczy materialne.
Joachim tłumaczy w książce, że to również jeden z symptomów.

„Opisane powyżej reakcje są wynikiem oczyszczania się psychiki. Post oczyszcza nie tylko fizyczny organizm, także wszystkie pozostałe ciała człowieka. Zatem psychika oczyszcza się, toksyny wychodzą na wierzch, w taki sposób dając o sobie znać. Te niematerialne trucizny widoczne są w aurze jako plamy, brud w kolorach m.i. szarym, zielono-szarym, brunatnym, czarnym.”

W książce jest więcej o tych symptomach.

Jakoś po południu wybraliśmy się na małe zakupy. Już w drodze jakiś nerwowy byłem. Tak jak przez całą głodówkę spokojny, tak tutaj zaczęły wychodzić objawy złości. A tak mam z reguły, gdy jestem głodny. Nie wiem czy w tym przypadku z głodu, czy to też wynik oczyszczania się psychiki, ale naprawdę wkurzało mnie byle gówno.
W markecie to chwilę pochodziłem i stanąłem, bo nie miałem siły. Jedyne o czym myślałem to leżenie i odpoczynek. Postanowiłem wtedy zakończyć głodówkę.
Po powrocie do domu zjadłem coś, bo już nie pamiętam co. Prawdopodobnie jabłko, ale już nie pamiętam. Nie rzuciłem się na jedzenie, ale na pewno nie wyszedłem z głodówki jak niby się powinno – czyli spokojnie i powoli.

Podsumowanie

Pierwsza głodówka była kompletnie spontaniczna. Zaczynając, nie wiedziałem o nich kompletnie nic. Bardzo pomogła mi książka Joachima i jego forum.
Na pewno było to bardzo ciekawe doświadczenie. Fajnie poobserwować siebie i swoje ciało w całkiem nowym doświadczeniu, które pokazało mi kilka rzeczy.

  • Mogę żyć bez jedzenia. Nie dzień, a nawet kilka. Od tamtej pory gdzieś tam siedzi we mnie, że można dojść do takiego stanu, że inedia jest możliwa. Że jedzenie można wtedy traktować tylko jako coś, co MOŻNA, a nie trzeba wrzucić w siebie. Jeśli już, to tylko żeby posmakować i nacieszyć zmysł smaku.
    Może kiedyś do tego dojdę. Tylko musiałbym nauczyć się pobierać energię z innego źródła. Powietrze? Może jak zacznę medytować, to coś w tym względzie ruszy. Nic jednak sobie nie wkręcam. Wyjdzie wszystko co najlepsze dla mnie w danej chwil. Może będę musiał mielić gębą do końca życia… 😉
  • Jeśli coś mocno sobie postanowię, to jestem w stanie to zrobić. I to całkiem spontanicznie. Jest myśl – robię to. Bez żadnego przygotowania i zastanawiania się. Może tak czasem powinienem robić. Przychodzi czasem myśl, ochota żeby coś zrobić – robię to. A nie, że pojawiają się zaraz wymówki, że później, że nie mam ochoty, że innym razem, że się nie uda.
  • Jestem zanieczyszczony. Wydawało mi się, że wszystko ze mną ok i jak najbardziej czysty jestem w środku. Okazało się jednak, że nie. Pokazała to wysypka no i kupa. Zaciekawiło mnie to, że nawet przy 4 dniu bez jedzenia, po lewatywie jeszcze coś tam ze mnie wychodzi. Nie wiedziałem, że strawione żarcie tak długo może zalegać w jelitach.

Ogólnie pierwsza głodówka mi się spodobała. Jedynym minusem było dla mnie to, że mocno schudłem. Z chudego stałem się jeszcze chudszy… Poprawiła mi się zdecydowanie wtedy twarz. Zniknęły wszystkie pryszcze. Fajnie było czuć lekkość żołądka, gdy pusto w brzuchu.

Przypomniało mi się teraz, że Olga mocno przeżywała mój post. Tak mocno się o mnie martwiła, że aż płakała. Widziała jak chudnę, jak tracę siły. Bała się, że mogę umrzeć. Obiecałem jej, że tego nie zrobię. Byłem pewny, że będę żył. Po prostu.
Do tego o wszystkim jej mówiłem. Nic nie ukrywałem. Wiedziała od razu o wysypce i innych symptomach.
Najważniejsze przecież, żeby być szczerym ze sobą i innymi :)

Polecam:
http://niejedzenie.info/forum/ – forum o głodówkach, niejedzeniu
Styl życia bez jedzenia – Książka „Styl Życia Bez Jedzenia”, wydanie II, autor: Joachim M Werdin

oczyszczanie – poradniki nt. oczyszczania organizmu:
1. Dlaczego układ pokarmowy ma zasadniczy wpływ na moc układu odpornościowego.doc
2. Fahrner Heinz – Post
jako metoda leczenia.doc
3. Jak_dbac_o_zdrowie_watroby_i_pecherzyka_zolciowego .pdf
4. Małachow G. P. – Oczyszczanie organizmu i prawidłowe odżywianie.pdf
5. Małachow_Lecznicza głodówka.DOC
6. OCZYSZCZANIE ORGANIZMU [porady].doc
7. OCZYSZCZANIE WĄTROBY PRZEPIS WG WILLIAM DONALD KELLEY.DOC
8. Oczyszczenie jelit, regeneracja jelitowej flory bakteryjnej i wątroby.doc
9. Suworin Aleksiej – Praktyczny kurs leczenia głodem.doc

Tagi: , , , , , , , , .

15 odpowiedzi do “Głodówka pierwsza”

  1. Andy pisze:

    Gratuluję :) Ciekawe doświadczenia.
    Co do oczyszczania – polecam „Oczyszczanie organizmu”, Małachowa. Rozbawiła mnie ta lewatywa z rurki od prysznica – ja bym na taki pomysł nie wpadł (w sensie „przyrządu”) 😉

  2. Mark pisze:

    oj coś za dużo M jak Miłość jak widzisz Mroczki

  3. rysiu pisze:

    skocz pod tira albo z jakiegos mostu

  4. wojtas pisze:

    co do tego co siedzi w jelitach, to wierz lub nie, ale nie tylko po trzech dniach, ale i po trzech tygodniach (a czasami i dłużej – kwestia diety osobnika i długości jej stosowania, w sensie życia)nadal coś wypada z „rury”. na szczęście po pierwszych, prawdziwych, że tak je nazwę gównach, wyskakują już jakieś dziwne stwory, złogami ponoć zwane. wszystkim polecam (oczyszczanie, lewatywa bez postu wydaje mi się czymś obrzydliwym)

  5. Paweł pisze:

    Link do "oczyszczania" nie działa. Pozdrawiam

  6. kamila pisze:

    ja też zaczełam głodować Na początku mniej jadłam, potem 2 dni piłam soki i nie wytrzymałam i zjadłam sałatke jarzynową i 4 ciastka takie małe orza czipsy, teraz nowy dzień i zjadłam sałatkę z fetą z warzywami i zieliną cherbatą.Nie odczuwam głodu jak na razie .Mam pytania co mam jeść czy wogóle mam nie jeść

  7. erin pisze:

    Ja przez te mroczki po trzecim dniu zrezygnowałam z głodówki. Chciałam oczyścić organizm bo jest co, ale jak rano w toalecie zemdlałam, zmuszona byłam zjeść jabłko. Inaczej bym nie zaszła. Odpuściłam sobie. Żeby móc zrobić taką głodówkę potrzeba wolnego czasu.

  8. drtgh pisze:

    "Przychodziły myśli, że po co w ogóle żyć, że to nie ma sensu. Nie były to żadne myśli samobójcze, ani nic takiego. Bardziej rozmyślanie nad sensem życia. Nic nie miało dla mnie wartości, a już na pewno nie rzeczy materialne." w dzień piąty…
    niestety ja mam tak już po pierwszym dniu głodówki, a nawet kiedy stosuję dietę i tylko ograniczam ilość jedzenia.
    To oznacza, że niejedzenie nie jest dla mnie, czy po prostu mój organizm szybciej pozbywa się toksyn? Dodam, że z natury jestem osobą dość impulsywną, niecierpliwą i z rezygnacją z jedzenia mam spory problem.

  9. Andrzej pisze:

    Pierwszy tydzień jechałem na samych sokach (domowej roboty). Drugi tydzień już na samej wodzie i dzisiaj jest dzień 5, a chcę przetrzymać tak 2 tyg. Tylko nie wiem czy dam rade. Najbardziej martwię się stanem swojego serca, bo nie wiem dlaczego ale bije o wiele szybciej niż normalnie. Po prostu cały czas je czuje i nie jest to miłe uczucie. W książkach które czytałem nigdzie nie poruszany był ten temat. Więc chciałem zapytać, czy Ty także tak miałeś? Czy jest to normalny objaw czy ze mną jest coś nie tak? Bardzo bym był wdzięczny za odpowiedz.

  10. sfinks pisze:

    Coś się autor długo nie odzywa. Czyżby niejedzenie okazało się aż tak szkodliwe? (Żart)
    Ja też zacząłem właśnie głodówkę i ciekaw jestem jak będzie z powrotem do mojej wagi, bo nigdy na nią nie narzekałem. W pierwsze dwa dni zeszło jakieś 3kg, zobaczymy co będzie dalej.

  11. Jack pisze:

    Przez tego Joachima parę osób poszło na tamten świat… odzwyczaili się całkiem od jedzenia.
    We wszystkim należy zachować UMIAR i ROZSĄDEK

  12. Kostuch pisze:

    Co do tresci kalowej w jelitach to moga byc po prostu odpadki z odzywiania endogennego. W sumie perystaltyka niby ustaje w czasie postu wiec lewatywa albo przeczyszczenie przed postem powinno zalatwic sprawe. Nie wierze w zaleganie tresci kalowej w jelitach z posilku sprzed miesiaca…
    Sam aktualnie poszcze na wodzie. Zainspirowal mnie Paul Bragg.

Skomentuj