Czas podniety nową dietą już minął. Teraz bardziej to obserwuję. Pojawiają się myśli. To co na początku wydawało się jasne, teraz takie nie jest. I odwrotnie. Tak jak wcześniej dużo czytałem i wcielam w życiu doświadczenia innych, tak teraz wcielam w życie swoje idee, a wyrzucam to, co mi nie pasuje.
Do tej pory nie podgrzewałem posiłków, nie jadłem żadnych zup witariańskich. W planach miałem jednak zakup termometru i wrzucanie na ruszt niektórych rzeczy, żeby zimą ogrzać niektóre posiłki. No ale coraz zimniej się robiło, a termometru nie kupowałem. Czasem miałem przebłyski myśli, że podgrzewanie niepotrzebne, skoro dobrze sobie radzę bez niego, ale prawdziwe olśnienie przyszło przy kiszeniu kapusty
Wskoczyłem go garnka i ubijałem ją nogami. Mało ważę, to Olga podała kamień, żeby mnie nieco dociążyć. I tak sobie ugniatałem, czasem poskakałem. Tak mnie to rozgrzało, że aż mi łeb parował
To mnie olśniło i niejako utwierdziło, że podgrzewanie mi niepotrzebne. Nie byłem do tego przekonany, a od tego czasu to postanowiłem w ogóle nie włączać podgrzewania posiłków. Nie odrzucam tego definitywnie, ale na razie tak czuję i za tym idę. Będę czuł zimno, to pyk – ćwiczenia, 100 ton przerzucę, poskaczę z kamieniem i już ciepło się zrobi
A że stwierdziłem, że witarianizm i ruch, ćwiczenia niejako się łączą, to tylko ćwiczyć i dużo się ruszać.
Drugie przemyślenie wprowadzone w życie, to odrzuciłem mikser, w którym mieliłem siemię, sezam, kiełki itp. i mieszałem to z sokiem. Stwierdziłem, że po to mam zęby, żeby te kiełki pogryźć dokładnie i tak to po prostu zjeść. Bez żadnych przyrządów. A soki robię teraz tylko z marchewki, czasem pomidory dodam i ząbek czosnku na wzmocnienie. Nie piję soków z jabłek czy gruszek, bo zrobiły się dla mnie za słodkie. Może małą szklankę jeszcze bym normalnie wypił, ale większe ilości już mi nie wchodzą. Dlatego w ogóle zrezygnowałem z owocowych słodkich soków.
W ogóle jakoś 4 miesiące teraz mijają od początku mojego witarianizmu. Za jakieś dwa, zrobię sobie badania nowe i wtedy wrzucę jakieś podsumowanie pół roku. A na razie wszystko jest git i chyba to jest moja dieta
„Stwierdziłem, że po to mam zęby, żeby te kiełki pogryźć dokładnie i tak to po prostu zjeść. Bez żadnych przyrządów.” – nie do konca sie zgadzam z toba, szejk jest swietnie rozdrobniony a przez to latwo przyswajalny przez ogranizm. Kielki pszenicy sa, jak dla mnie, dosc twarde i ciezkie do przezucia, wiec chetnie i czesto dodaje je do szejkow owocowych.
Widzisz, zależy kto jak spożywa jedzenie. Ja nie robię szejków. Zwykły sok z marchewki i to wszystko. Kiełków pszenicy nie mam. Jedynie sezam czasem zmielę jeszcze, ale to bardzo rzadko.
Cześć Grabarz
Dobrze widzieć taką praktyczną stronę dla witarian. A propos, niezły design. Jeśli znasz angielski to sprawdź popularną stronę anglojęzyczną dla witarian, jest tam też polska grupa
http://www.giveittomeraw.com/group/polishraw
Jeśli znasz google wave to właśnie założyłem tam grupę witarian. Mam też zaproszenia do google wave.
Tak czy inaczej widzę że masz wystarczająco dużo zacięcia aby jeść na surowo bez zbędnych dodatków
a propos obawy o zimno, właśnie natknęłam się na artykuł
„[...]Dzisiaj przyszła do mnie moja pacjentka, która od tygodnia jest na owocowo-warzywnej surowej diecie. Powiedziała mi, że przestały jej marznąć i cierpnąć ręce i nogi. Ci, którzy wcześniej rozcierali jej marznące ręce, teraz bardziej marzną od niej. Jej jest gorąco. Inna moja pacjentka, która od wielu lat w ogóle nie jadła surowizn, bo lekarz kiedyś powiedział jej, że szkodzą jej zdrowiu, przyszła po raz pierwszy do mnie w pięciu swetrach trzęsąc się z zimna. No więc jak jest z tym wychładzaniem? Gdy pacjentka ta przeszła na surową dietę, natychmiast poprawił się jej stan zdrowia i zdjęła z siebie kilka swetrów.
Pożegnajmy się więc z pierwszym mitem, że surowa dieta wychładza organizm. I, że zimą powinniśmy jeść gorące kasze, zupy, a owoce i warzywa zostawić na upalne lato.
Nie surowizny, lecz nabiał wychładzają organizm. Energia jest w surowym jedzeniu. Jabłko pięknie grzeje, banan może trochę mniej, ale wcale nie wychładza…”
część wypowiedzi dr Ewy Hankiewicz
siedzę już od kilku dni na necie i czytuje o wegetarianizmie, teraz o witarianizmie, dieta jest kusząca. Ciężko mi jednak nagle zdecydować się na nią. Nagle rzucić i mięso, i nabiał (dobry ale źle się po nim czuję) i pieczywo… myślę żeby z początku ograniczyć właśnie nabiał a mięso zastąpić dużą porcją warzyw i owoców.
Nie wiecie może jakie skutki przejścia z dnia na dzień na dietę surową? czy trzeba takie przejście poprzedzić głodówką?
Boję się jak mój zatruty organizm może zareagować, ja wiecznie chodzę głodna.
prowadzącemu blog gratuluję zdrowego odżywiania!
Pisząc o podgrzewaniu, miałem na myśli do tych 40 stopni, to tak uściślając.
Zgadzam się i potwierdzam, że surowa dieta ociepla organizm. Czasem aż za gorąco mi się robi i muszę się rozbierać, np. po wspomnianych wyżej jabłkach.
Co do przejścia z dnia na dzień, to ogólnie przeszkód nie ma. Ja rzuciłem tak mięso i wszystko było dobrze. Ale to trzeba czuć, takie moje zdanie. Nic na siłę. Możesz sprawdzić jak u ciebie zadziała taka nagła zmiana diety. Ważna jest przy tym obserwacja swoich myśli, emocji. Można z dnia na dzień przerzucić się na każdą dietę, ale powinno to być z pożytkiem dla nas i naszego ciała. Bo jeśli ciało miało by cierpieć na tym, a żadnych pozytywnych rzeczy by z tego nie było, to taka szybka zmiana tej diety nie jest dobra. Wtedy trzeba raczej stopniowo zmieniać jedzenie.
Dodam jeszcze, że na zwykłej (przeciętnego człowieka) diecie, czyli gotowane, pieczone itp. to często głodny chodziłem. A jak byłem głodny, to często zły i nerwowy. A teraz mi się to zmieniło. Całkiem inaczej zaczynam odbierać głód.
Aha, głodówką nic nie musisz poprzedzać, chyba że czujesz taką potrzebę. Ważne jest tutaj uświadomienie sobie, że tak naprawdę nic nie musisz. Masz tylko wybór: chcę – nie chcę.
"Nie wiecie może jakie skutki przejścia z dnia na dzień na dietę surową? czy trzeba takie przejście poprzedzić głodówką?"
Witaj Asia
Ja jestem takim wlasnie przykladem przejscia z dnia na dzien na 100% witarianizm.Nie bylam wczesniej weganka,no moze tylko okresowo:) Przejscia na witarianizm nie musisz poprzedzac glodowka,ale np w moim przypadku to wlasnie dzieki glodowkom poczulam chec siegania po nieprzetworzone produkty,zmusic bym sie nie potrafila .
Po glodowce odrzucalo mnie doslownie od jedzenia produktow przetworzonych,a szczegolnie miesa,slodyczy( nawet tych najbardziej ulubionych),pojawil sie taki intuicyjny wybor tego co mam jesc i co mi smakuje dopiero wtedy kiedy organizm sie w jakims stopniu oczyscil.Dlatego glodowki w moim przypadku wplynely na to,ze rozsmakowalam sie w naturalnym jedzeniu tak bardzo,ze wydawalo mi sie ,ze zjadam cos nadzwyczajnie wspanialego-to byly owoce,ale smak mialy jak nigdy dotad.
Kiedy stopniowo wlaczalam pieczywo,kasze,ryz itd do jedzenia to odczucie niezwyklego smaku nieprzetworzonych produktow zanikalo.Owszem bylo smaczne ,ale juz nie do tego stopnia.nastapil w koncu taki dzien kiedy postanowilam nie poprzedzajac tym razem glodowka zmienic moje odzywianie na calkowicie witarianskie czyli na 100% i "rozplywam sie w zachwytach smakowych" kiedy jem taka zywnosc
Cudowne doswiadczenie.
Dawid
Super ,ze stworzyles ta stronke gdzie opisujesz dosc szczegolowo swoje doswiadczenia zwiazane z witarianizmem
bede tu co jakis czas zagladac
Pozdrawiam wszystkich
(Moja odpowiedz musiala zostac podzielona na czesci poniewaz nie mozna bylo wyslac calego tekstu)
Asiu, proponuje zmianę stopniową od teraz, jedz surowe jarzyny na początek posiłku, a tylko uzupełniaj tym z czego nie możesz jeszcze zrezygnować. Jedz dużo i różnorodnie, rób soki i szejki a głodówki (jeśli w ogóle) zostaw na później. Niemalże wszyscy przesadzają w początkowej fazie z tłuszczami (awokado, orzechy, olej z oliwek, nasiona) co jest ok ale aby uzyskać najlepsze efekty dobrze jest z czasem wybalansować dietę – więcej zieleniny. Dobrze że dużo czytasz, pewnie wiesz o tym że weganie potrzebują uzupełniać witaminę B12. Zacznij od zaraz bo już wszystko wiesz, w międzyczasie doczytasz jak wykalibrować diętę.
Trzy lata temu przeszedłem z dnia na dzień na weganizm, jedyny widoczny efekt to to że zacząłem się przesadnie interesować holistyką, przeszedłem kursy Reiki, Tai Chi, i chodziłem na wiele warsztatów ezoterycznych, co bardzo mi się przydało ale teraz widzę że wtedy powinienem wziąć małą poprawkę na to że umysł pracuje inaczej.
Na witarianizm przeszedłem dwa lata temu stopniowo z tygodnia na tydzień jedząc więcej surowych jarzyn. Porada: zwiększaj witarianizm już podczas robienia zakupów, weź w jedną rękę produkt przetworzony a w drugą surowy (np chleb i banany lub cukierki i orzechy) i wtedy „zważ” co jest lepsze dla organizmu.
Nie zgadzam się z jednym, że weganie potrzebują B12. NIEKTÓRZY potrzebują suplementować B12. Np. ja, wg badań które sobie robiłem, potrzebuję, ale są tacy, co tego nie potrzebują. Każdy jest inny i ma inne potrzeby.
A pod resztą się podpisuję
Dziękuję za odpowiedź i dobre rady. Na pewno skorzystam.
Każdy nowy dzień przynosi wiele nowych pytań. Muszę doczytać na temat stosowania diety surowej przy karmieniu piersią.
Męczy mnie też dieta mojego dzieciątka które kończy 9 miesiąc. Lekarze od 6miesiąca zalecają już spożycie mięsa, jaj, później wprowadzanie jogurtów, serów :/
Jako że sam przygotowuję się do dziecka, to zainteresowałem się tematem i już jestem pewny, że dziecko będzie na witarianizmie, jeśli tylko będę widział, że mu to służy.
Polecam obejrzeć film o diecie witariańskiej, który zamieściłem w jednym z poprzednich wpisów. Tam jest motyw z karmieniem piersią i ciążą witarianki. Ten film pokazał mi, że dieta witariański jak najbardziej służy dziecku.
A tak od siebie dodam, że polecam karmić piersią. Żadne gotowane czy kupne jedzenie. Możesz kupić sobie książkę – „Sztuka karmienia piersią” La leche league international. Chociaż jeszcze jej nie czytałem, a przymierzam się już długo, to matki z jednego forum ją polecały. Może tam znajdziesz potrzebne ci informacje. Nie wiem tylko, czy o surowej diecie coś piszą w niej.
Aha, wpadłem też ostatnio na motyw z zastąpieniem wózka dla dzieci na chusty do noszenia dzieciaków. Żadne wózki czy nawet nosidełka, tylko właśnie chusty.
Gdyby lekarze byli weganami to by radzili inaczej. Wsparcie znajdziesz na forum http://wegedzieciak.pl
dzięki wielkie. Forum jest naprawdę pomocne