Co jedzą witarianie | Witarianizm - surowa dieta w praktyce > weganizm > wegetarianizm

Co jedzą witarianie

Ktoś w komentarzu poprosił, żebym napisał co jem w ciągu dnia.

Co jedzą witarianie? Moja babcia, jak mnie widzi, to pyta mnie kiedy zacznę jeść. Wychodzi na to, że witarianie nie jedzą ;)
Ja jednak nie jestem niejedzącym, chociaż chciałbym umieć żyć bez jedzenia. Póki co jem. Zanim jednak napiszę co jem obecnie, to ogólnie o tym, co witarianie jedzą.

Witarianie jedzą owoce, warzywa, orzechy, nasiona, glony. Idealna procentowa zawartość wydaje się taka: 75-85% owoców, 10-20% warzyw zielono liściastych i 5% nasion czy orzechów, do tego czasem glony. Przy zmianie lub po zmianie diety, może pojawiać się chęć na zastępowanie dotychczasowego jedzenia surową żywnością. Np. zamiast zwykłej pizzy – surowa pizza, zamiast zwykłych słodyczy – np. jakieś surowe ciastka. Przepisów trochę jest, jak ktoś mocno chce i lubi robić w kuchni, to może zrobić naprawdę dużo ciekawych rzeczy.

Początkowym błędem wielu witarian lub też ludzi przechodzących na surową dietę jest zbyt duża ilość orzechów w diecie. U mnie nie przyszło to na początku, bo orzechy zacząłem jeść dopiero później. Ale rzeczywiście, jak się dorwie orzechy, to często je się ich za dużo i na sucho. Bo trzeba wspomnieć, że orzechy najlepiej jest przed zjedzeniem moczyć jakiś czas, dzięki czemu są łatwiej trawione i lepiej przyswajalne przez organizm.
Teraz już trochę ograniczyłem ilość spożywanych orzechów, chociaż i tak czuję, że jeszcze jem za dużo. Ale one takie dobre, więc jeszcze tylko jeden…, ten już ostatni… nie, no ten na pewno już ostatni. Tak to często u mnie wyglądało. Teraz w większości przypadków umiem powiedzieć stop. Szczególnie nie polecam jeść orzechów przed spaniem. U mnie powodowało to gorsze spanie i sraczkę nad ranem albo nawet w nocy. Czasem to na kiblu chciałem umrzeć, tak mnie w brzuchu skręcało. Doświadczyło mnie to i pokazało, że rzeczywiście orzechy są ciężej strawne i lepiej je przed jedzeniem namoczyć. Na to na pewno trzeba zwrócić uwagę.

Gdy przeszedłem na witarianizm było lato. Pełno owoców i warzyw. Początkowo, większość pożywienia to były owoce. Była też monodieta. Jadłem jeden rodzaj pożywienia naraz. Po czasie zacząłem mieszać, bo się naczytałem i naoglądałem zdjęć oraz wideo przepisów witariańskich. Np. surówka z sałaty, pomidorów, ogórków itp. Podobnie było z sokami. Najpierw jabłko + marchew. Potem dodawałem do tego sałatę, ogórki, pomidory i inne rzeczy. Cały zestaw różnorakiego jedzenia. Po czasie mi się to zmieniło, bo stwierdziłem, że najlepsza dla mnie jest monodieta.

Co jem obecnie?
Próbowałem różne kombinacje jedzenia. Np. rano sok, potem owoce, potem warzywa i na koniec orzechy. Albo owoce, orzechy, warzywa sok. Tych kombinacji było sporo. Doszedłem po czasie, co jest dla mnie najlepsze i w jakiej porze.

Dzień zaczynam sokiem z marchewki. Czasem, ale to bardzo, bardzo rzadko dodam do tego kilka sztuk rzodkiewki albo kilka liści sałaty. Z reguły jednak do sokowirówki idzie sama marchew. Takiego soku wypijam ok. litra. Dużo, mało? Nie wiem, mi tak pasuje. Np. dziś zrobiłem 1,25l soku. Piję, piję i jednak o te 250ml za dużo. Czuję, że mi starczy. Każdy powinien sam sobie znaleźć odpowiednią ilość soku i wcale nie musi być to sok z marchewki. Akurat ja tak piję, bo mi taki smakuje i taki lubię.
Dodam tutaj, że obecnie nie wypiję soku z samych jabłek czy gruszek. Ewentualnie wypije go bardzo mało. Po prostu stał się dla mnie za słodki.

Potem po czasie, jak poczuję chęć, jem owoce. Z reguły są to teraz jabłka albo gruszki. Czasem zjem je z liśćmi sałaty, ale czasem same. Później np. pomarańcze, banany, ale akurat je jem bez żadnych dodatków. Nawet nie próbowałem jeść banana z sałatą i jakoś nie mam ochoty na taki zestaw.

Po południu czas na trochę orzechów. Co któryś dzień moczę sobie też kaszę gryczaną z glonami. Początkowo smak glonów mnie odrzucał, ale już się przyzwyczaiłem i jem taki posiłek stał się jednym z moich ulubionych. Raz już nawet pojawiła się wielka chęć na glony, także organizm widać nie tylko się przyzwyczaił do takich rzeczy, ale i wynalazł w nich wartościowe substancje.

Wieczorem jem pomidory, kiełki, czasem jakieś owoce. Ostatnio kiełków jem całkiem sporo. Szczególnie słonecznika, fasoli mungo czy soczewicy. Jedyne kiełki, które mi nie smakują, to kiełki sezamu. Ale te też czasem jem.

Tak wygląda oczywiście idealny dzień, ale nie zawsze jeszcze jest tak jak powyżej. Czasem zjem jeszcze trochę orzechów wieczorem, czasem zjem np. banany po pomidorach. Nie jest to dla mnie dobre, co sam czuję, dlatego staram się wprowadzić właśnie taki idealny dzień do każdego dnia tygodnia. Wszystko ku temu zmierza. Jeszcze trochę czasu i myślę, że w końcu będę mógł powiedzieć, że jem tak jak trzeba.

Bardzo ważne jest nie tylko co jesz, ale jak to jesz. W jednym z poprzednich wpisów wspomniałem nieco o świadomym jedzeniu. Jesz to, co naprawdę potrzebuje twój organizm i jesz to powoli.
Obecnie jestem gdzieś w połowie tej drogi. Nauczyłem się jeść powoli. Każdy kęs żuję w buzi 20-40 razy, aż się zrobi papka. Nie umiem jeszcze określić czy organizm rzeczywiście potrzebuje czegoś, czy nie. Jedynie czasem pojawi mi się prawdziwa ochota i wiem, że organizm tego naprawdę potrzebuje – tak jak z opisanymi powyżej glonami.
Jakiś czas temu miałem wielką ochotę na banany, ale już mi przeszła i jem ich zdecydowanie mniej. Teraz nabrałem ochoty na kokosy. Najważniejsze to słuchać własnego organizmu – a tutaj właśnie bardzo pomocne i wręcz obowiązkowe (chociaż tak naprawdę nie ma żadnego obowiązku ani przymusu) jest świadome jedzenie.

Podsumowując. Po tych 5 miesiącach jem już zdecydowanie mniej. Organizm przyzwyczaił się bardziej do diety i wyciąga z pożywienia to, co dla niego najlepsze. Waga mi nie spadła, a nieco wzrosła. Wcale więc nie trzeba dużo jeść. Ważne jest, żeby jeść to, co naprawdę jest potrzebne naszemu ciału.

Rano:
- ok. 1l soku marchwiowego własnej roboty

Przed południem lub około południa:
- owoce: kilka jabłek / kilka gruszek z liśćmi sałaty – czasem pomarańcze lub banany, kokos, winogron itp. Co z owoców jest dostępne, bo latem np. truskawki, czereśnie itp.

Po południu:
- orzechy, czasem przed orzechami zjem trochę kiełków;
- przed orzechami lub po orzechach czasem dochodzi moczona kasza gryczana z glonami

Wieczorem:
- pomidory, ogórki, czasem owoce

Powyższe to jest moje i wcale nie musi pasować do ciebie. Może, ale nie musi. Poobserwuj swoje ciało i poszukaj najlepszego rozwiązania dla siebie.

I niektórym mogłoby się wydawać że jem mało, ale ja i tak od jakiegoś czasu czuję, że jem za dużo. Że czasem jem niepotrzebnie, a jedynie dla smaku czy stłumienia emocji. Pracuję nad tym :)

To tyle o jedzeniu witarian. Kończę bo mi pizzę i hamburgery przywieźli ;P

Tagi: , , , , , , , , , .

31 odpowiedzi do “Co jedzą witarianie”

  1. izooha pisze:

    Dziękuję bardzo:) właśnie o taką informację mi chodziło, bo jakoś nie udało mi się trafić nigdzie jaki mniej więcej procentowo powinien być rozkład warzyw i owoców:) dzięki wielkie i pozdrawiam:)

  2. krzysztof pisze:

    WITAM !!!

    POLEPSZANIE STRAWIALNOŚCI PODKIEŁKOWANYCH NASION -dodatkowe informacje dotyczące wzmocnienia ‘ognia’(siły) trawienia
    http://www.surawka.republika.pl/K6.htm

    Dotyczy to także orzechów – dość dużo ludzi ma problemy trawienne nawet z niewielką ich ilością.

    Z swojej strony polecam imbir , cynamon ,kurkumę , majeranek , kminek , koper włoski w nasionach- ale naprawdę jest duży wybór przypraw , ziół – każdy coś odpowiedniego dla siebie znajdzie.

    POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY !!!

  3. krzysztof pisze:

    WITAM !!!

    Można tez posiłki z orzechów , nasion komponować z kwaśnymi oraz fermentowanymi produktami np.: cytryna , kwaśne grejpfruty , ogórki i kapusta kiszona itd

    Witariańskie sposób odżywiania zaczyna się od 75% surowej żywności w codziennym jadłospisie – ( niektórzy podają 80 – 90 – ale nie o liczby tutaj chodzi ) .Jednym 100 % surowizny dobrze robi nawet w naszym klimacie , innym mniej itd.

    można zerknąc na wywiady z surawki jak podchodzą witariańscy „guru” do tematu :
    http://www.surawka.republika.pl/Wywrawg.htm

    POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY !!!

  4. grabarz pisze:

    Krzysztof jak zawsze pomocny :)

  5. Patrycja pisze:

    z tymi orzechami to tez doswiadczylam. Uwazam ze czestym bledem jest przejadanie sie daktylami,

  6. Irek pisze:

    Cześć, interesuje mnie kwestia kaszy gryczanej.
    Rozumiem, że jest to kasza niepalona (nieprażona), tylko taka kupiona porosto z worka od chłopa na rynku.
    Ile czasu ją moczyć?

    • grabarz pisze:

      Tak, kasza niepalona. Moczenie w zależności jak miękką chcesz mieć. Ja moczę ok. 1h. Nie jest w pełni miękka, ale bardzo blisko tego. Moczę ją z glonami.

  7. Irek pisze:

    A co z kapustą kiszoną i ogórkami kiszonymi? Czy także można na tym odżywianiu?
    W końcu do ich wytworzenia nie potrzebna jest temperatura, zatem można by było uznać, że jest to surowizna.

    • grabarz pisze:

      Jeśli chodzi ci o to czy kiszone ogórki i kapusta są witariańskie, to kwestia podejścia. Dla jednych witarian są, dla innych nie. Dla mnie tak w połowie.
      A kiszonego w ogóle jem niewiele. Jakoś nie mam ochoty.

  8. Ania pisze:

    Czytam na temat surowej diety i dręczy mnie jedno pytanie. Wszystko OK dieta jest OK. Tylko powiedzcie czy po miesiącach czy latach jedząc tak ograniczone smakowo pokarmy nie ma się dość? W Polsce przecież wybór owoców czy warzyw nie jest wielki nawet latem- już nie wspominam o świeżości produktów. Zimą dostęp do nich jest zerowy a świeże nie istnieją. Jak sobie z tym poradzić? I jeszcze jedno- dieta surowa jeśli ma być urozmaicona (zdrowa) i świeża jest bardzo droga?

  9. Irek pisze:

    A jak wygląda kwestia witaminy B12? Jakoś uzupełniasz jej niedobór?
    W tym odżywianiu jest wszystko OK, ale dobija mnie myśl, że będę musiał być w pewien sposób uzależniony od przemysłowej produkcji (suplementów).
    Zamiast pochłaniać jakieś tam suple, już wolałbym chyba spożywać surowe jajka lub pić kwaśne mleko. W końcu też surowe…;)

    • grabarz pisze:

      Widzę, że nie czytałeś mojego bloga. Praktycznie wszystko, o co pytasz, już tutaj napisałem ;)

      Na surowym odżywianiu jestem od lipca 2009.
      Niedobór b12 uzupełniam koenzymem b12 w kapsułkach, chociaż ostatnio dłuższy czas nie suplementowałem.
      Co do surowych jajek i mleka, to przecież jeśli chcesz, to możesz je spożywać. Przecież nic nie jest narzucane, jesz co chcesz. Byle było z korzyścią dla ciebie.
      Ja idę w kierunku oczyszczania ciała, żeby ono samo mogło sobie produkować b12 kiedy zajdzie taka potrzeba.

  10. peete pisze:

    hej, mam dwa pytania:
    1. Jakie widoczne rezultaty zmiany w twoim ciele zaszły od lipca 2009 do teraz.
    2. Czy masz informacje które owoce/warzywa i z jakiego kraju nie są GMO?

    z góry dziekuje
    pozdrawiam
    Piotrek

  11. Helena pisze:

    Witam!!!
    od poczatku przepraszam za bledy i niewlasciwe polskie literki. jestem z Ukrainy. mam na imie Helena. jestem na surowym odżywianiu od lipca 2009 rowniez, od stycznia – mono :)
    do wczoraj ciekawa bylam, czy w Polsce sa ludzi na surowym odzywianiu. bardzo mi milo spotkac Cie.
    w lipcu tego roku 2 togodni spedzilam w Rzeszowie w Szkole letniej. zostalam bardzo przerazona od jedzenia w stolowce. chodzi o tym, ze w ciagu 2 tygodni karmiono kanapkami, ziemniakami i zupa. owoce byly 5 lub 6 razy po 1 sztuce. przeciez rozumiem, ze to nie byla witarianska stolowka.
    dla tego wszystko kupowalam w sklepach. sluchajcie! jestem szczesliwa, ze pochodze z Ukrainy i znam rzeczywisty smak wisni, cieresni, ogorkow, pomidor i t.d. spredawane w waszych sklepach owoce i warzywa sa plastykowe na smak, nie maja prawdziwego smaku. tylko polskie brzoskwinie byly smaczne.
    Polacy-witarianie, jestescie w ogole bohaterami, jezeli nie macie swych ogrodow i t.d.!!!

    co chodzi o B12. dzikie konie nigdy nie slyszaly o takim "wazliwym" witaminie. i co? umarly?
    w naszym jelicie sa mikroorganizmy (ale one tylko wtedy beda korzystne, gdy czlowiek odzywia surowo i mono bez jajek, mleka, ryb, pigulek z B12), ktore produkuja b12!!! i nie potrzebno kupowac pigulki i wzmacniac rozwoj miedzynarodowych kompanii farmaceutycznych!!!
    w Hiszpanii teraz mieszka ze swoja rodzina mezczyzna z Rosji. oni sa na surowym odzywianiu wiecej 5 lat. nie uzywali zadnych pigulek lub zastrzykow z b12. w lipcu 2008 urodzil im synek, a w czerwcu tego roku – coreczka.
    mozecie zobaczyc ich tutaj: http://www.syromonoed.org/forum/index.php?topic=4
    a jezeli potraficie czytac w jezyku rosyjskim, to bedziecie mogli odkryc dla siebie wiele ciekawego

    zapraszam do Ukrainy!

    pozdrawiam z Zytomierzu!

    • grabarz pisze:

      Cześć Helena.
      Jak owoce na stołówce były 5-6 razy to i tak dobrze, bo wydaje mi się, że w większości nie ma w ogóle. Same owoce i warzywa w ogóle w Polsce jeszcze są jako takie, zależy też gdzie i od kogo się kupuje. Można kupić ekologiczne, świeże, a można kupić zatrute chemią i do tego modyfikowane.
      Co do B12 to trzeba to sprawdzać. Np. ja myślałem, że mój organizm wytworzy tę witaminę, a okazało się, że jednak nie. Że jej poziom mocno mi spadł i konieczna okazała się suplementacja. Jeśli czyjś organizm wytwarza B12, to tylko się cieszyć :)
      A z rosyjskim to ja zero… Chyba trzeba będzie zacząć się uczyć, bo tam od Was można uzyskać dużo ciekawych informacji, chociażby. o eko osadach.

  12. Helena pisze:

    czesc!!!!
    mozesz sprawdzac, badac cos, lecz pamietaj ob okresu zycia ;)
    tutaj tez jest duzo informacji: http://vkontakte.ru/club2552883
    to taka siec jak Nasza Klasa, oczywiscie.
    a to moja strona: http://vkontakte.ru/vojnalovich

    wszystkiego dobrego, Grabarz!!!

  13. Ania pisze:

    Nie wiem dlaczego tak sie dzieje ale nie moge jesć papryki czy to czerwonej, zielonej czy żółtej, nawet ekologicznej z ogródka niepryskanej, mój żołądek nie moze sobie z tym poradzić (dlatego unikam papryke) – surowe papryka oczywiście – Czy macie podobny problem z papryką?

    • grabarz pisze:

      Ja nie mam. Normalnie mogę ją jeść. Za to gorzej z burakiem było, więc przez długi czas nie jadłem. Ale jakiś czas temu potarkowałem go sobie i zjadłem bez problemu. Jak ci coś nie podchodzi, to lepiej nie jeść. Nic na siłę.

      • Ania pisze:

        Ja jeszcze nie jadłam buraków na surowo – jedynie w sokach. Jeszcze nie próbowałam buraka na surowo – pamiętam tylko jak smakuje gotowany.

        • Ania pisze:

          Zjadłam dzisiaj buraka surowego:-) No troche za długo leżał może dlatego taki posmak ziemisty, ale słodki i taki chrupki jak marchewka. Jednak moim faworytem zawsze bedzie marchewka – jest moim ulubionym warzywem. Kupiłam też awokado – ale w smaku jest taki mdły.. – zastanawiam sie z jakim innym warzywem je połaczyć aby lepiej smakowało!?

          • grabarz pisze:

            Może awokado było niedojrzałe? Bo dojrzałe jest miękkie, dla mnie twarde było mdłe i niedobre.

          • Ania:-) pisze:

            Avokado dobrze smakuje w szejku (sprawdziłam): dałam 3 banany, avokado, mandarynke, cwiartke pomelo, wrzuciłam też troche żurawiny i rodzynek + szklanka wody (i to oczywiście zblendować). Mega porcja ale w kóncu sama nie piłam podzieliłam sie z całą rodzinka:-) Są zwolennikami mięsa i nabiału a mój obiad potraktowali jak deser. Pyszny wyszłedł szejk ale troche za słodkie (to przez rodzynki). Odzwyczaiłam sie od cukru i rodzynki czy inne suszone owoce są dla mnie za słodkie.
            p.s. avokado wydawało się być dojrzałe, miękkie, pestka i skórka dobrze odchodziły od miąższu.

          • Konrad pisze:

            Zurawina i rodzynki nie do konca sa surowe, bo czesto sa suszone w wyzszych temp. Do tego zawieraja konserwanty. Dla mnie suszonki rowniez od dluzszego czasu sa zbyt slodkie. Potrawy mozesz dosladzac tez jablkiem, poza bananami oczywiscie. Sam bardzo czesto dodaje jablek do surowek, teraz juz inaczej nie zjem;)

  14. ani pisze:

    Czerwone buraczki zetrzec na drobnej tarce plus jablko dodac b. dojzalego banana najlepiej rozgniesc widelcem i sok z cytry

  15. Grzegorz (Greg) pisze:

    Czy w wieku 64 lat morzna przejsc na ta diete? Czy nie jest za pozno ,moze pozostaje czekac na "grabarza"?-oczywiscie zart.

    • Bogumił pisze:

      W każdym wieku można. Tylko nie tak od razu ale stopniowo. Bardzo dobrze robi głodówka im dłuższa tym lepsza. Po głodówce bardzo smakują surowe warzywa i owoce. Można najpierw stosowac dietę mieszaną pół na pół. Ważne jest aby oczyszczac ciało. jednak aby oczyścic ciało najlepiej zacząc od oczyszczania umysłu a ciało samo za tym pójdzie. pozdrawiam. Bogumił

  16. Bogumił pisze:

    w każdym wieku można i nawet trzeba
    pozdrawiam
    Bogumił

  17. Jerzy Wojciech pisze:

    Od trzech lat jestem na diecie genotypowej. Jem na co dzień jem tylko między 4/00 i 14/00. Po wprowadzeniu diety genotypowej była ogromna różnica – właściwie minęły wszystkie drobne i większe dolegliwości. Myślę, że czas pójść dalej. Dieta witariańska to jest to co zawsze jakoś tkwiło w mojej podświadomości. Wczoraj wprowadziłem na jeden z trzech moich posiłków wyłącznie surowe warzywa – jest super efekt poprawy samopoczucia natychmiastowy.
    Ania napisała, że nie może jeść papryki – ja też. To był powód dla, którego zainteresowałem się dietą genotypową. Okazuje się, że nie wszystkie warzywa są dla minie wskazane i to normalne. Nie wystarczy zrezygnować z mięsa jajek itp. Jest 7 miliardów ludzi i tyle jest diet. Każdemu coś może szkodzić co większości generalnie służy.
    Pozdrawiam

  18. Violina pisze:

    Witaj!
    Ja już prawie 3 miesiąc jestem na surowej diecie. Przyczyną był trądzik. Chwilowo jem głównie zasadowe produkty, żeby odkwasić organizm. Cera Ok. Tylko mam problem o jakim piszesz – przejadanie się orzechami, a dokładnie włoskimi. Uwielbiam je, a zwłaszcza jeść je na noc. I ostatnio trochę cera mi się pogorszyła. Nie wiem czy to nie od ich nadmiaru.
    Od jutro znowu zwiększę ilość owoców w diecie. A sałatki będę jeść tylko wieczorami, bo oczywiście obiad składał się z sałatki, pestek dyni i orzechów :-)
    Pozdrawiam!

  19. Taka dieta to niezłe wyzwanie. Rozumiem, że może ona być remedium na wiele schorzeń, jednak radzę przed przejściem na nią zrobić podstawowe badania, aby upewnić się, że nie ma żadnych przeciwwskazań. Nie chodzi przecież o to aby sobie zaszkodzić, ale poprawić stan zdrowia

Skomentuj

css.php