Witarianizm a seks

Całkiem niedawno zastanawiałem się czy dieta ma wpływ na nasz popęd seksualny. Czy to co jemy, ma znaczenie i przekłada się jakoś na nasze potrzeby seksualne, ich wzrost lub spadek. Szukałem na polskich forach, ale nic specjalnego nie znalazłem. Jak gdzieś padł temat rozmowy właśnie w tej kwestii, to zaraz zostało rozmyte, tak jakby seks był tematem tabu. Albo niby żarty z seksu, albo po prostu rozmowa o dupie Maryni. Albo po prostu źle szukałem ;)
A za mną chodził ten temat długi czas, ale dałem sobie z nim spokój, bo nic konkretnego nie znalazłem i stwierdziłem, że chyba i tak nie wiedziałbym co napisać.

A skąd w ogóle takie myśli? Po obserwacjach siebie. Jeszcze powiedzmy 2 lata czy nawet rok temu moje potrzeby seksualne były wielkie, a od jakiegoś czasu zmalało to do niewielkich rozmiarów. W tym momencie zacząłem się zastanawiać czy to może zmiana diety miała wpływ na taki stan rzeczy, czy może to zmiana mentalna, zmiana sposobu myślenia, a może to i to… Nie wiem. Faktem jednak jest, że mi ten popęd seksualny spadł i to dość znacznie.
Zacząłem szukać związków witarianizmu z seksem, i dupa, nic nie znalazłem. Po komentarzu Agaty do witarianizm a sport, wróciłem do odstawionego tematu i poszukałem, tyle że ogólnie – wpływ diety na popęd seksualny. Większość to same bzdury, wymyślone głupoty, pewnie byle coś napisać. Kiedy myślałem, że nic ciekawego nie znajdę,

Żywność poprawiająca samopoczucie

Wojciech Kolanowski
Katedra Dietetyki i Żywności Funkcjonalnej, Wydział Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, Warszawa
Kierownik: prof. dr hab. Janusz Keller

Dobre samopoczucie znacznej grupy konsumentów warunkowane jest także możliwością utrzymania normalnej aktywności płciowej, często hamowanej w następstwie przewlekłych stanów stresowych i innych przyczyn. Żywność afrodyzyjna (erotyzująca), tj. wzmagająca popęd płciowy, może być pomocna w zaspokajaniu tych oczekiwań. Wpływ diety na aktywność seksualną znany jest od wieków. Ma ona istotne znaczenie szczególnie w przypadku mężczyzn. Wzmożona aktywność seksualna prowadzi u mężczyzn m.in. do utraty niektórych składników mineralnych i aminokwasów, stanowiących składnik płynu nasiennego, witamin zużywanych w procesach naprawczych i regulacyjnych aktywności gruczołów płciowych oraz syntezie hormonów płciowych.

Wśród składników mineralnych wpływających na prawidłowe funkcjonowanie męskiego układu płciowego szczególną rolę odgrywa selen i cynk. Selen w znacznych ilościach gromadzony jest w męskich gruczołach płciowych (prawie połowa ogólnej ilości w organizmie) i warunkuje prawidłowość oraz intensywność ich funkcjonowania. Do znacznych strat selenu dochodzi wraz z wytryskiem nasienia (im częstsze, tym większe straty). Cynk występuje w dużym stężeniu w gruczole krokowym. Uważa się, że cynk bierze udział w syntezie testosteronu – męskiego hormonu płciowego, regulującego popęd seksualny. Niski poziom cynku prowadzi do hamowania syntezy testosteronu i znacznego osłabienia potencji płciowej. Wykazano, że niedobory cynku jak również selenu, korelują dodatnio m.in. z częstością raka gruczołu krokowego, a wzmożona aktywność seksualna znacznie zwiększa zapotrzebowanie mężczyzn na te składniki. Najbogatszym naturalnym źródłem cynku w diecie są małże i inne mięczaki morskie, których wpływ wzmagający potencję znany był już w starożytności.

Mężczyźni aktywni seksualnie wymagają także odpowiednio zwiększonej podaży białka ogółem, a szczególnie argininy, która stanowi główny składnik białka płynu nasiennego.

Innymi składnikami mającymi wpływ na regulację aktywności układu płciowego, zarówno kobiet jak i mężczyzn, są mangan – biorący udział w syntezie dopaminy – neuroprzekaźnika mózgowego m.in. wzmagającego popęd płciowy, b-karoten – wpływający m.in. na prawidłową syntezę hormonów płciowych, witamina E – zwiększająca m.in. płodność i popęd płciowy, witamina C – wykazująca w tym względzie synergizm z witaminą E, i witaminy z grupy B.

Żywność dla tej grupy osób, powinna zawierać większe ilości ww. składników. Nowe asortymenty żywności afrodyzyjnej są obecnie w fazie projektowania, a sposobami ich otrzymania są m.in. wzbogacanie produktów spożywczych ogólnego stosowania i komponowanie specjalnych odżywek.

Rodzajem żywności afrodyzyjnej, ułatwiającej nasilenie aktywności płciowej zarówno kobiet jak i mężczyzn, są m.in. produkty zawierające składniki pochodzenia roślinnego o lekkim działaniu pobudzającym seksualnie. W grupie tej wyróżnić można, np.:
– produkty ze zwiększonym udziałem takich surowców roślinnych, jak seler, kardamon, imbir, kurkuma, gałka muszkatołowa, gorczyca, jałowiec, dziurawiec, itp. – których działanie pobudzające seksualnie wynika z obecności substancji drażniących, powodujących lekkie, wybiórcze przekrwienie obszarów w obrębie miednicy małej, w tym także narządów płciowych,
– herbatki, nalewki i napoje z niewielkim dodatkiem surowców roślinnych, takich jak yohimbe, bieluń dziędzierzawa, kulczyba, iboga, żeń-szeń, damiana, guarana, lapacho itp. – których efekt erotyzujący wynika z obecności specyficznych alkaliodów, wpływających pobudzająco na ośrodki przywspółczulnego układu nerwowego w rdzeniu przedłużonym (regulujące odruchy płciowe), wzmagając podniecenie seksualne i podatność na bodźce erotyczne (produkty z udziałem tych surowców przy przedawkowaniu mogą powodować zatrucie), – produkty zawierające takie surowce roślinne lub ich ekstrakty, jak mak, konopie siewne, lulek czarny, koka, itp. – wykazujące lekkie działanie narkotyczne, wzmagające pobudzenie seksualne, potencję i fantazje erotyczne, jednak ich stosowanie nawet w małych ilościach, wzbudza wiele kontrowersji.

W podsumowaniu należy zaznaczyć, iż na dobre samopoczucie największy wpływ wywiera ogólnie korzystny zdrowotnie styl życia, tj. właściwa dieta, umiarkowany wysiłek fizyczny i zachowanie tzw. higieny psychicznej (częsty relaks, pozytywne nastawienie psychiczne, dobre stosunki międzyludzkie itp.). Warunkuje to zachowanie zdrowia, które wg Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) definiowane jest właśnie jako dobre samopoczucie psychiczne, fizyczne i społeczne, a nie tylko brak choroby.

fragment artykułu z Żywność, Żywienie, Prawo a Zdrowie 1/2000

Oczywiście powyższy tekst nie jest witariański, tylko traktuje o diecie i popędzie.

Może ktoś inny badał już konkretnie zależność diety i potrzeb seksualnych. Szczególnie zastanawia mnie, czy rzeczywiście dieta, to co jemy ma wpływ na nasz popęd.
Ja tego nie mogę jednoznacznie stwierdzić, bo niby popęd u mnie spadł i to mocno, ale czy to zasługa zmiany diety, to nie jestem tego pewien. Może to zmiana mentalna, ale tu nasuwa się pytanie, czy ta zmiana mentalna nie wynika właśnie ze zmiany diety… Jakieś większe badanie by się przydało.

Jak ktoś ma własne doświadczenia lub przemyślenia w tym temacie, to zapraszam do wpisów, bo akurat ten temat mocno mnie ciekawi.

Dodaj do:
  • Facebook
Tagi: , , , , , .

8 odpowiedzi do “Witarianizm a seks”

  1. Agata P pisze:

    Cześć !
    Fajnie, że dałeś taki temat, po moim wpisie wcześniej. Z tym popędem to jest różnie, ale jak przeszłam na dietę witariańską to jakbym miała mniejszy, ale z tego co czytałam to wynika to ze zmiany mentalności. Po diecie witariańskiej jestem bardziej wyciszona i mniej się denerwuje. Jestem innym człowiekiem, na świat patrzę inaczej jakby lepiej. Dokładnie tak jak piszesz kiedyś popęd był u mnie duży. Kochaliśmy się nawet 2 razy dziennie. Teraz raz na tydzień, dwa i jest ok. Mi wystarczy. Mój mąż też jest witarianinem. Przeszedł razem ze mną i ma tak samo, więc nie martw się. A Twoja partnerka jeśli też przeszła na dietę witariańską to dobrze, bo wtedy łatwiej razem i można wzajemnie się uzupełniać. Jedno drugiego rozumie. Chciałam się pochwalić mamy 5 letniego synka także na diecie witariańskiej, ale to trzeba wpoić od małego, bo potem gorzej pewnie. Wszyscy moi znajomi się zastanawiali się jak z ciążą będzie na diecie witarianskiej. Urodziłam zdrowego synka i do tego karmiłam go piersią przez 2 lata. Pokarm miałam stale pełnowartościowy. A to dzięki specjalnie wyselekcjonowanym kiełkom fasoli mung z USA. Mam tam ciotkę, która mi co jakiś czas przysyła nowinki z dziedziny witarianizmu i książki. Jak coś polecam dwie ksiązki o witarianiźmie Mark Blind Witarianizm, a macierzyństwo, ale to książka z USA od razu ją tlumacze na pl i drugi tytuł też z USA Denis Larsen Witaminy, życie i nasze ciało. Polecam te pozycje dużo ciekawych rzeczy znalazłam na temat jak mieć pokarm pełnowartościowy no i sprawy seksu też są wyjaśnione. Pozdrawiam i czekam na kolejne infosy.

    • grabarz pisze:

      Olga nie przeszła na witarianizm. Nie jest nawet wegetarianką. Ale dużo w swojej diecie pozmieniała, idzie w dobrym kierunku.

      Co do dziecka, to mamy dopiero w planach, więc może do tego czasu Olga będzie witarianką :) A wtedy dziecko byłoby 100% witarianinem od urodzenia.

      Co do książek, to jeśli przetłumaczysz na pl, to jestem chętny :)

      Jeszcze co do diety, to nie wiem właśnie czy to dieta wpływa na nasz stosunek do świata, życia, seksu itp., czy może to zmiana naszego podejścia do życia, rozwój duchowy/osobisty wpłynęły na to, że pokierowało nas ku zmianie diety na surową.

  2. Patrycja pisze:

    Moze ten kawalek artykulu sie przyda.
    Zrodlo :http://www.laboratoriumurody.pl/forum/naturalna-dieta-czyli-makrobiotyka-po-polsku,t10743.html

    Odżywianie się a seks

    W swoim artykule „Seks i Miłość” Maria Gródecka twierdzi, że nadmiar skoncentrowanego pokarmu białkowego wpływa na stymulację seksualną człowieka. Według materiałów przez nią cytowa­nych wiedza o związku między dietą a seksualnością znana była naszym antycznym przodkom: „Starożytni orficy, pitagorejczycy, es­seńczycy, gnostycy, neoplatończycy i manichejczycy wszyscy prze­strzegali zasad wegetarianizmu w celu zachowania wstrzemięźliwości płciowej, którą uznawali za podstawowy warunek osiągania wy­ższego stopnia rozwoju fizycznego i duchowego”.

    Pitagoras udowadniał istnienie związku między zachowaniem w męskim organizmie nasienia a odżywianiem mózgu i radę tę sto­sowało wielu wybitnych uczonych czasów starożytnych, ograniczając również spożywanie produktów białkowych. Od pitagorejczyków przejęli tę wskazówkę Platon i Arystoteles. Diety niskoproteinowej przestrzegali Aleksander Wielki, Leonardo da Vinci, Izaak Newton, Benedykt Spinoza, Lew Tołstoj, Ghandi.

    „Lew Tołstoj, wegetarianin — pisze Maria Gródecka — wyrażał przekonanie, że w celu zachowania przez mężczyznę wstrzemięźli­wości seksualnej, koniecznej dla osiągnięcia wyższego poziomu zdro­wia fizycznego, umysłowego i duchowego, niezbędne jest powstrzy­manie się od jedzenia mięsa, alkoholu i innych pokarmów lub na­pojów pobudzających. Powściągliwość seksualną traktował jako nor­malny stan naprawdę zdrowej jednostki”.

    Dieta wysokobiałkowa wpływa na menstruacyjne zaburzenia i do­legliwości u kobiet. „Toksyny pokarmowe odkładane w tkankach ciała, gruczołach limfatycznych, w śledzionie i wątrobie wchodzą w pewnym momencie do obiegu krwi i szukają sobie zastępczych dróg eliminacji, m.in. poprzez wyciek menstruacyjny. Organizm sta­ra się pozbyć tym kanałem możliwie największej ilości toksyn. Do­wodem potwierdzającym tę myśl jest zmiana składu krwi menstrua­cyjnej stosownie do składu chemicznego wydzielanych substancji toksycznych. Krew jasnoczerwona, obfita, bezwonna świadczy o nie­właściwym trawieniu skrobi i cukru. Wytwarzają się wtedy kwas mlekowy, octowy, szczawiowy i mrówkowy. Krew menstruacyjna ciemna, lepka i cuchnąca świadczy o obecności w niej toksyn z nie-strawionego białka i substancji gnilnych. Bardzo silny odór krwi menstruacyjnej powodują jajka, ser i mięso”. Pani Maria Gródecka powołuje się na współczesne autorytety naukowe, na nazwiska le­karzy i badaczy współczesnych, którzy twierdzą, że pacjentki po przejściu na dietę wegetariańską przestawały miesiączkować, a mi­mo to zachodziły w ciążę i rodziły zdrowe potomstwo. Niektóre ko­biety pozostające na diecie witariańskiej „miesiączkują zaledwie 1 raz na sześć miesięcy a wyciek trwa do kilku godzin, wydzielina jest jasna, przejrzysta z ledwie dostrzegalnym śladem krwi”.

    „Oczyszczenie organizmu nietoksyczną dietą ma też decydujący wpływ na menopauzę. Dr Bieler pisze, że normalna menopauza u zdrowej kobiety przebiega prawie bez objawów i występuje bardzo późno. Natomiast w organizmie kobiety, w którym dokonuje się przez całe życie eliminacja toksyn poprzez kanał menstruacyjny, dochodzi do poważnych zaburzeń w momencie wyłączenia tego ka­nału. Są to m.in. napady gorąca, bóle głowy, nerwowość, osłabienie, niestrawność, bicie serca. Przejście na dietę nietoksyczną w dosta­tecznie wczesnym wieku, a przez to wstrzymanie comiesięcznej utraty płynów ustrojowych i hormonów umożliwia funkcjonowanie jajników przez całe życie i zachowanie zdolności rozrodczych do późnego wieku”.

    Pozdrawiam serdecznie

  3. Marek L pisze:

    „Kochaliśmy się nawet 2 razy dziennie.”
    Hehe, co do seksu (bo myślę że to masz na myśli mówiąc „kochać sie”) to wystarczy 2 razy, ale odnośnie miłości to kochać sie w związku trzeba stale, nie tylko 2 razy dziennie ;)

  4. xrawx pisze:

    Witajcie :-)

    Wiele już było napisane.
    ja zwrócę uwagę tylko na 2 kwestie wpływające "ujemnie" na popęd u Witarian – i ogólnie osób na jakiejkolwiek diecie.

    1. zbyt mała ilość kalorii dostarczonych organizmowi(o to łatwo kiedy ktoś niema doświadczenia i spożywa ich zbyt mało(jeszcze nieprzyzwyczajona szczęka do gryzienia naturalnych, nie zniszczonych termicznie pokarmów roślinnych)
    ZADBAJCIE O TO – a większość waszych obaw będzie nieaktualna.: minimum 1500 kalorii kobieta i 1700 mężczyzna, ze wskazaniem od stopnia aktywności – 2000 i 2500(około 20 bananów). dla sportowców regularnie ćwiczących – około 3500
    - DOSTATECZNIE DUŻO wody 3-5 litrów dziennie – w zależności co mówi organizm

    2. Tracenie nasienia. według TAO jest to jeden z podstawowych błędów.. – nieumiejętność gospodarowania nasieniem/ głupie tracenie go niepotrzebnie w trakcie "ćwiczeń" – to samo dotyczy kobiet..
    - odpowiedź: Tao seksu, i staro chińskie ćwiczenia energetyki w organizmie.

    Pozdrawiam Was serdecznie!.
    RafX

    • grabarz pisze:

      Co do kalorii, to nie wiem, bo nie zwracam na to w ogóle uwagi.
      Co do tracenia nasienia, to się zgadzam. Doszedłem nawet do tego, że człowiek w ogóle nie powinien go tracić.

  5. Heniek pisze:

    Witaj!
    Fajna strona. Temat mnie zainteresował. Może spróbuję przejść na coś w rodzaju Witarianizmu.
    Staram się na to patrzeć prosto i logicznie. Podoba mi się, że jesteś myślący i masz szacunek do siebie. No bo wiele takich stron jest po prostu śmiesznych. Co to za powrót do natury, jakieś kosmiczne filozofie, jeśli zaleca się prócz jedzenia owoców – spożywanie hawajskich glonów, albo amerykańskiej fasoli? To żaden powrót do natury tylko business as usually. Myślę, że należy oprzeć się na instynkcie. A więc problemem dla wielu jest wewnętrzna komunikacja z samym sobą., gdyż instynkt nie działa – jest stłumiony. Nie masz ochoty na seks, wszystko jakby zwolniło. Seks wydaje Ci się po prostu mało ciekawy, bo wkradła się NUDA, a wy jesteście "na wyższej orbicie świadomości". Pomyśl, czy ta "wyższa świadomość" to fakt – czy może ściema. Seks jest fajny, ciekawy, odkrywczy – tak czy nie? Jak czujesz? Jeszcze 2 sprawy. Ostatnio zacząłem spożywać papryczki chilli. Niekiedy jest to niezły "kop" – widzę, że pobudza to system odporności.
    Druga sprawa – wracając do natury -to zmienność pożywienia – ludzie mają na tym punkcie obsesje. Krowa je trawę, lew
    – antylopy. Koniec. Ty spożywasz 10 różnych owoców, pochodzących z wszystkich kontynentów i niektórzy zarzucają, że dieta jest jednostronna.

    • grabarz pisze:

      Nie do końca zrozumiałem z tym seksem. Bo nie wiem czy chodzi ci o to, że to u mnie nuda się wkradła i jestem na wyższej orbicie świadomości?
      Co do seksu, to nie wiem jaki on jest. Każdy oceni go inaczej. Dla mnie seks to tylko chwila radości, uniesienia itp. ale tylko chwila. Myślę, że człowiek tak leci za seksem, bo gdzieś tam siedzi w nim dążenie do prawdziwego i ciągłego szczęścia i radości. A seks tym nie jest. Czasem jeszcze czuję pociąg seksualny, ale znacznie mniejszy niż wcześniej.

      A co do chilli, to dla mnie zbyt ostre. Nie zjem tego.

Skomentuj