Ostatnio mniej wpisów robię. A to z lenistwa, a to z braku weny albo po prostu mam inne zajęcia i blog schodzi na dalszy plan. Ale jestem, wciąż żyję i mam się dobrze.
Mimo tego, że pierwsza moja zima na surowym jedzeniu i to taka dłuższa zima, to jednak radzę sobie dobrze i bez problemu. Samopoczucie dobre, kondycja może poszła lekko w dół, ale tylko lekko. Jednak okres zimowy, mniej ruchu, mniej słońca robią swoje. No a ten brak ruchu to tylko moja wina. Jakoś w zimie nie chciało się…
Nieco więcej też potrzebowałem snu – ok. 8-9h. Latem mniej spałem. Nie odbieram tego jako złe czy dobre. Ciało chyba przystosowało się do zimy i krótszych dni. Chciało mi się spać, to szedłem spać. Zasypiałem od razu i budziłem się rano. Wyspany i pełen energii. Ale biegać zimą mi się nie chciało, bo zima jest zła
No ale wiosna już blisko, to wszystko zaczyna nabierać tempa. Ojciec przekazał działkę we władanie, chociaż na początku chciał dać tylko część, żebym się nauczył. Ale stwierdził, że on już tylko rekreacyjnie będzie na nią jeździł, więc dla mnie elegancko, bo teraz mogę wszystko robić po swojemu. Pomagać będzie oczywiście Olga i Artur – brat. W tamtym roku zasadziliśmy nowe drzewka, a w tym już mam zakupione nasiona i razem rozplanowaliśmy rozsiew wg informacji co koło czego lepiej rośnie, a koło czego nie powinno się sadzić. Zobaczymy co się sprawdzi i ewentualnie będziemy zmieniać w kolejnych latach.
A co będziemy siać? Rzodkiewkę, ogórki, pomidory, sałatę, buraki, marchew, pietruszkę, groch, fasolę (to nie dla mnie). Do tego jest jeszcze cebula, truskawki, poziomki i kilka drzew i krzaków owocowych. Wszystko chcemy robić jak najbardziej ekologicznie i naturalnie tak, żeby z czasem praktycznie nic na działce nie robić. A że tak można, to jestem przekonany – wystarczy spojrzeć na dziko rosnące drzewa owocowe. Nikt się nimi nie zajmuje, a one dają owoce. Także mam nadzieję, że nasza praca przyczyni się do powstania na działce ekosystemu przynajmniej mocno zbliżonego do naturalnego. Wtedy nasze zbiory będą dostarczały nam maksymalnej wartości odżywczej i będzie można się delektować ich smakiem. Już mam w głowie obraz tego wszystkiego ![]()
Na razie jestem na etapie zbierania informacji, a pewnie pierwsze lata jako działkowca będą dla mnie nauką.
Planuję też powtórzyć oczyszczanie wątroby, bo poprzednia próba była albo nieudana, albo mam ją tak mocno zasyfioną, że nic nie wyszło. Ale to oczyszczanie będę robił w ciągu 2 najbliższych tygodni. Czuję, że takie oczyszczanie jest bardzo ważne.
Jeszcze co do jedzenia, to już stało się to dla mnie naturalne. Nawet nie myślę o innym, starym jedzeniu. Poza tym i tak mniej jem, bo nie czuję takiej potrzeby. Widać organizm już się przyzwyczaił i pobiera to co potrzebuje. Albo mi się tak wydaje. Liczę, że tym razem to oczyszczanie wątroby mi się uda i coś tam się ze mnie usunie. Jakieś 50kg kamieni czy coś ;P
Podziwiam też Olgę, która bardzo szybko zmieniła i zmienia swój światopogląd oraz podejście do życia i jedzenia. Niedawno stwierdziła (nie pamiętam czy już o tym pisałem), że latem chce spróbować surowej diety. Gdyby przeszła na witarianizm, to byłbym fajnie, bo wtedy od początku dziecko (które planujemy) by było na surowym. A wtedy cała rodzina witariańska. Ciekawe…
Hej,
powoli zaczynam się przestawiać na surowiznę i przyznaję, że bardzo przydatne są Twoje wpisy.
fajnie, że piszesz
Pozdrawiam
Gratulacje wytrwałości
Nie w przejściu na surowe odżywianie (bo tak naprawdę z tym nie ma większego problemu), ale w wytrzymaniu reakcji ludzi na wieść o tym jak się odżywiasz…
Brakuje mi jednak żywności organicznej (owoce i warzywa) i marzę o takim ogródku/działeczce 
Jestem na surawce 3ci miesiąc i czuję się rewelacyjnie
Trzymaj się ciepło i powodzenia w tym cudownym stylu życia!!
Jeśli marzysz, to idź za tym
Witam. Ja po blisko 15 latach wegetarianizmu trafiłem na informacje o diecie witariańskiej i poczułem , że to jest to. Na razie niedługo , zacząłem 22 lutego. Czytałem kilka wpisów poniżej i naprawdę podziwiam , że jesteś w stanie najeść się tylko tym co opisujesz i nie tracić na wadze. Niestety ja najczęściej jestem głody , "dopycham" więc swój codzienny jadłospis , czyli moczony w wodzie brązowy ryż , na zmianę z kasza jaglaną i jęczmienną , owoce , warzywa i orzechy , mrożonkami warzywnymi (rozmrożonymi rzecz jasna przez długie trzymanie w letniej wodzie) , ewentualnie czasem moczonymi w wodzie kotletami sojowymi. I jakoś te (roz)mrożone warzywa mnie nie przekonują , ale bez tego bym chyba umarł z głodu… Też już nie mogę doczekać się wiosny:) Pozdrawiam:)
Kolejny raz polecam książki Joachima:
- http://servilo.website.pl/teksty/zwo.pdf
- http://niejedzenie.info/tekst/szbj.pdf
Co do głodu, to bardziej głodny byłem na poprzedniej diecie z chlebem, ciastem, ziemniakami. Teraz to uczucie głodu jest nieco inne. A dobrym zapychaczem są np. banany.
Co do wagi, to straciłem na wadze, ale od dłuższego czasu wszystko się unormowało, a nawet lekko w górę poszło. Może tobie waga spada (wywnioskowałem, że tak jest), bo miałeś nadwagę i teraz ciało spokojnie będzie stopniowo przyzwyczajać się do nowej diety, a co za tym idzie, twoja waga się ustabilizuje i osiągnie odpowiedni poziom dla ciebie.
Poczytaj te książki Joachima, bo mi one dużo dały.
Witam. Mam pytanie
B12 jest witaminą rozpuszczalną w wodzie, ale woda jest dla niej szkodliwym czynnikiem. Potrafisz mi to jakoś wyjaśnić?
Jeśli tak, napisz proszę na adres junkersica@wp.pl. Będę wdzięczna.
Ponawiam tutaj, bo nie wiem, czy przeczytasz tamten komentarz
WITAJ MAJA !!!
Możesz zapoznać się dokładnie z tym obszernym materiałem pytania odnośnie B12 znikną :
http://www.surawka.republika.pl/WITAMINA%20B12.ht...
Pod tym obszernym materiałem załącznik :"KWESTIA WITAMINY B12" ok. 30 punktów widzenia na kwestie wit. B12 – warto tez się zapoznać .
Witamina B12 powstaje w czasie fermentacji propionowej ( wywoływanej przez bakterie ):
http://pl.wikipedia.org/wiki/Fermentacja_propiono...
Dlatego jej suplementy to nie to samo co sztuczne odpowiedniki innych witamin.
Dodatkowo możesz tez przejrzeć ten temat dot. B12:
http://www.forumveg.pl/b12-vt1310.htm
POZDRAWIAM Z ZIELONEJ GÓRY !!!
Super strona. Ostatnio zainteresowałam się witarianizmem, strasznie mnie zafascynował. Od 2 dni jem, lub przynajmniej staram się jeść surowe warzywa i owoce, chociaż dzisiaj zjadłam barszcz czerwony z pieprzem. No i wałaśnie, co z tym pieprzem. Wiem, że soli nie można i z tym jest spoko bo nie lubię solonych rzeczy, ale ostre kocham z chilli, pieprzem, a to chyba nie mozna, prawda? Chcę zacząć jeść na prawdę zdrowo, ale rodzina jest przeciwna. Mówią, że zachoruję, że jestem za młoda, że rosnę. Mam 17 lat i sporą nadwagę, czy moge przejść na witarianizm, czy rzeczywiście posłuchać rodziców?
Na temat przypraw to ci nie powiem, bo ich nie używam w ogóle, wiec nawet się nie interesowałem.
Poza tym z solą i innymi rzeczami to nie jest tak, że nie można. Lepiej podchodzić do tego można wszystko i mam wybór – chcę czy nie. Tylko ty będziesz wiedzieć co dla ciebie jest dobre.
Co do rodziców, to nie znam ich i nie wiem jakie mają podejście. Z wieloma rodzicami można porozmawiać, wytłumaczyć im i będzie ok. Z niektórymi jest trudno.
Jeśli rodzice ci nie zabronią, to idź za tym, czego chcesz. Dowiaduj się przy tym jak najwięcej i nic na siłę.
A co do samego przejścia, to wg mnie możesz i wiek nie ma znaczenia. Kwestia odpowiedzialnego podejścia do tematu i rozszerzania wiedzy w zakresie odżywiania. Powodzenia!
Pytanie
Czy witarianie mogą jeść kefir i jogurt naturalny? Będę wdzięczna za odpowiedź. Mała
witarianie i weganie nie jedza kefirow i jogurtow, ktore powstaly z mleka zwiarzat. Mozna natomiast zrobic mleko z migdalow a nastepnie z tego jogurt czy kefir. Przepisy mozna znalezc w sieci.