Pozostałe27 sty 2011, 13:26 | 4 komentarzy
Po długiej ciszy wracam do pisania. Dziś nie będzie jednak o jedzeniu, ale o hartowaniu ciała. Kiedyś już trochę o tym pisałem (ciepło – zimno).
Dokładnie od 21 listopada 2010 rozpocząłem przygodę z morsowaniem. Wtedy jeszcze zimy się nie czuło, temp. 5°, słońce świeci czyli fajna, jesienna pogoda. Razem z bratem pojechaliśmy do Dąbia, gdzie swoje spotkania urządzają okoliczne morsy. Jakieś 20min drogi i jesteśmy na miejscu. Najpierw naszym zamiarem było zobaczyć co i jak, ale tak wyszło, że od razu postanowiliśmy spróbować swoich sił. Wszyscy weszli już...