Warning: Parameter 1 to wp_default_scripts() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Warning: Parameter 1 to wp_default_styles() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Co tam słychać, panie morsie?

Po długiej ciszy wracam do pisania. Dziś nie będzie jednak o jedzeniu, ale o hartowaniu ciała. Kiedyś już trochę o tym pisałem (ciepło – zimno).

Dokładnie od 21 listopada 2010 rozpocząłem przygodę z morsowaniem. Wtedy jeszcze zimy się nie czuło, temp. 5°, słońce świeci czyli fajna, jesienna pogoda. Razem z bratem pojechaliśmy do Dąbia, gdzie swoje spotkania urządzają okoliczne morsy. Jakieś 20min drogi i jesteśmy na miejscu. Najpierw naszym zamiarem było zobaczyć co i jak, ale tak wyszło, że od razu postanowiliśmy spróbować swoich sił. Wszyscy weszli już do wody, a my mieliśmy się rozgrzać. Kilka małych przebieżek i wchodzimy do wody. A że wszyscy już w wodzie siedzą i patrzą na nas jak wchodzimy, to o odwrocie nie ma mowy. Bo przecież nie wymięknę przy ludziach 😉
Weszliśmy szybko i dopiero po chwili poczułem całe zimno na sobie. Tak jakby skóra piekła. A że jeszcze praktycznie bez rozgrzewki (bo te kilka przebieżek, to stanowczo za mało), to zaraz zaczęliśmy się trząść. Zaraz wszyscy wyszliśmy z wody, mała rundka po plaży i drugie wejście. Posiedzieliśmy chwilę i wyszliśmy. W głowie miałem tylko to, żeby się szybko ubrać. A tu stopy bolą jak idziesz po plaży, gacie mokre, więc trzeba przebrać. Do tego ciężko się wyciera takie zimne ciało. Więc zamiast szybkiego ubierania, było długie 😉 No ale w końcu się ubrałem.
Potem zanieśliśmy rzeczy do auta i przyłączyliśmy się do grupy, która miała biec wokoło jeziora (żeby się rozgrzać). Mi oczywiście zaraz zaczęło lecieć z nosa, więc zacząłem to wydmuchiwać, a wtedy pękła mi żyłka w nosie i pojawiła się krew. No ale spoko, biegliśmy dalej i już w pełni rozgrzani dobiegliśmy do końca. Pożegnaliśmy się i pojechaliśmy do domu. Oczywiście po drodze podnieceni, że weszliśmy do zimnej wody, że jesteśmy super i że za tydzień znowu jedziemy 😉 I tak jeździmy prawie co tydzień do Dąbia na morsowanie.

A jak wrażenia? Za pierwszym razem nie wiedzieliśmy o co chodzi – m.in. że przed wejściem do wody trzeba się rozgrzać, bo to podstawa w sumie. Ogólnie ciekawa sprawa. Chociaż czasem dzień przed mi się nie chce, to i tak następnego dnia wsiadam w auto i jadę. Żeby się zahartować i żeby pokazać sobie, że dam radę, nawet jak byłoby wygodniej zostać w domu. Fajnie doświadczać nowego, a tym bardziej, że lodowata woda to jakaś tam bariera. Sam lubię lato, ciepło, słońce świeci, a zimę to chyba lubiłem jak byłem dzieciakiem. A tutaj na dworze śnieg, woda 1°, przerębel zrobiony i wchodzisz, czujesz, że zimno, ale ciało stopniowo się przyzwyczaja i jest ok. Jedynie co mi się nie podoba, to moje stopy, że tak szybko mi się w nie zimno robi. Można kupić specjalne buty do wody, ale mimo wszystko wolę bez nich.

Morsowanie fajna sprawa. Poniżej zamieszczam kilka zdjęć. Jakby ktoś chciał całą galerię morsów z Dąbia to zapraszam na http://picasaweb.google.com/101061995817949045511
Ja ten w czapce czerwono-czarnej.

Jakby ktoś z okolicy chciał spróbować morsowania, to spotykamy się w Dąbiu (lubuskim) w każdą niedzielę o 10.30 – godzina wejścia do wody.
Reszta info na stronie http://www.morsydabielubuskie.dbv.pl

Tagi: , , , , , , .

6 odpowiedzi do “Co tam słychać, panie morsie?”

  1. Ania:-) pisze:

    Niesamowite:-) jestem pod wrazeniem. Zdjęcia super – (młodo wyglądasz przyznaj się ze to tak dieta witariańska wpływa). Kurcze mi na samą myśl o tak zimnej wodzie brr..

  2. zenek pisze:

    brachu bedziesz zył 120 lat jak w mordę strzelił

  3. midori pisze:

    stary ja mieszkam w kozuchowie i chyba tam sie do Was wybiore 😀 (jestem jednym z tych co chodza bosą nogą na sniegu po deptaku. po takiej godzinnej wycieczce wiem co to znaczy "zimno mi' 😀 nawet butem nie da rady trafic na noge. pozdrawiam i gratuluje odwagi

  4. paula pisze:

    super:) Ja juz 2 razy zazywalam takiej kapieli…pierwszy raz w przerebli drugi dzis…wiatr i pogoda paskudna ale po takiej kapieli zawsze pozniej czuje sie jak nowonarodzona:))) wciagnelo mnie to doslownie:))

  5. Bartek pisze:

    Swietne – od dluzszego czasu tez sie przymierzam, ale jakos na razie jeszcze nie wyszlo.
    Szkoda, ze mam do Was tak daleko, 150km troche mnie odstrasza…
    Milego morsowania,

Skomentuj