Warning: Parameter 1 to wp_default_scripts() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Warning: Parameter 1 to wp_default_styles() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Powrót po kontuzji

Zaraz po poprzednim wpisie, na kolejnym treningu, doznałem kontuzji stopy. Jak się okazało uszkodziłem sobie dość poważnie rozcięgno podeszwowe, co wykluczyło mnie prawie na 4 tygodnie z biegania. Chodziłem o kulach i to praktycznie tylko na zabiegi (prądy TENS i laser), żeby jak najmniej obciążać stopę. A że ogólnie chodzenie o kulach mnie wkurzało, to na początku zamulałem w domu 😉 Dlatego 3x dziennie robiłem zalecone ćwiczenia i okłady z lodu, żeby jak najszybciej wrócić do biegania i oczywiście, żeby wystartować w półmaratonie. Na ćwiczenia łącznie w ciągu dnia poświęcałem 40-60min, to resztę czasu mogłem poświęcić na nadrobienie w pracy i czytanie (super książek oczywiście ;)). Dodam tutaj, że o jedzeniu nie czytam od jakiegoś czasu nic, bo jakoś nie czuję w ogóle potrzeby.

Tak mijały dni mulenia w domu, ale w końcu zaczęło siadać na łeb, więc trzeba było czasem zaczerpnąć świeżego powietrza. Ze stopą długo było źle, bolało mnie od samego chodzenia, wiec o bieganiu nie było mowy. W głowie pojawiło się, że chyba półmaraton odpada, bo kondycji nie będzie nie mówiąc już o tym czy w ogóle zdąży się noga wyleczyć. Jednak w końcu zabiegi i ćwiczenia dały efekty – ból zaczął schodzić.
Pierwsze co, to poszedłem kupić specjalne buty do biegania, bo to najprawdopodobniej ich brak był przyczyną kontuzji. Poczekałem jeszcze kilka dni i 19 marca wyszedłem na lekkie bieganie. Niby wszystko ok, ale następnego dnia ból znów się zwiększył… Nie traciłem nadziei i 3-4 dni później wyszedłem na kolejne bieganie. Biegło mi się bardzo dobrze. Tak dobrze, że narzuciłem takie tempo, że po 30min. miałem dość. Pewnie nie tylko zbyt duże tempo, ale i braki kondycyjne zrobiły swoje. W piątek mecz, a wczoraj już konkretniejsze bieganie, bo wybraliśmy się do Letnicy na bieg 12km. Był to mały sprawdzian przed zawodami. Mocno się zdziwiłem, bo nie spodziewałem się, że tak dobrze pobiegnę.

Tutaj kilka słów co jadłem w dniu biegu. Start koło godziny 12:00. Dzień zacząłem od pójścia na kibel, żeby zrzucić trochę balastu 😉 Godzina na zegarku – 5 rano, bo akurat tak się złożyło, że musiałem tego dnia jechać odebrać brata. Po powrocie, koło 9 zjadłem banana potem wypiłem dość sporo wody (ale bez przesady) i pojechaliśmy na do Letnicy. To było tyle z jedzenia przed biegiem. Poczułem, że jeden banan wystarczy, dlatego na więcej nic do samego biegu nie jadłem. Może przez to biegło mi się bardzo lekko. Zresztą już zauważyłem u siebie, że im mniej zjem, tym lepiej mi się biega.
Po samym biegu udałem się do swojego wodopoju i wypiłem sporą ilość wody. Potem zjadłem 4 banany, w domu jeszcze ze 3 – taki bananowy dzień mi wyszedł. W dniu zawodów zamierzam powtórzyć schemat, no chyba że poczuję inaczej. Zastanawiam się nawet czy małego postu sobie nie zrobić i nic nie jeść przed biegiem, ale to już do przemyślenia. A co wyjdzie, to się okaże niedługo.

Tagi: , , , , , , .

11 odpowiedzi do “Powrót po kontuzji”

  1. Maja pisze:

    Witaj, dzis trafilam na Twoj blog i przeczytalam od samiuskiego poczatku do konca – przed chwila skonczylam. Kilka dni temu trafilam na you tube na filmiki (wyklady) Wiktorii Boutenko o tym, jak ona i jej rodzina przeszli na witarianizm i jak sobie radza. Przed przejsciem na te diete kazdy z jej rodziny cierpial na powazna chorobe, ale witarianizm uleczyl ich z nich. Zainteresowalam sie witarianizmem, poniewaz mam problemy z cera, ktore nie chca minac. Co dziwne, zawsze mialam zdrowa, ladna skore, a spaskudzila sie 2 lata temu, gdy skonczylam 31 lat. Ktos u Ciebie w komentarzu napisal, ze aby poprawic cere, nalezy wykluczyc z diety piwo, pszenice i slodycze. Dziwnym trafem przez pewnien czas tak wlasnie postepowalam i cera uleczyla sie w ciagu tygodnia (niestety nie na dlugo). Bylam wtedy na tzw. diecie bialkowej, ale mialam swiadomosc, ze jest ona szkodliwa.
    Kusi mnie witarianizm, oj, kusi. Ciekawe, czy zdobede sie na to, aby zdecydowac sie na niego. Bardzo bym chciala. Mam mnostwo ksiazek o glodowkach, oczyszczaniu organizmu itp, itd. Kazda z nich w zasadzie w taki czy inny sposob namawia do przejscia na wegetarianizm/weganizm. Sam jednak napisales, ze nawet weganizm nie pomogl Ci w walce z niezdrowa cera, a wiec nie ludze sie, ze mi by pomogl.
    Pisz, prosze, o witarianizmie, bo Twoje podejscie do niego napawa optymizmem i zacheca do dzialania.
    A jak Olga, czy probowala latem 2010 zostac witarianka czy raczej odpuscila?

    Pozdrawiam Cie serdecznie. Zrobiles kawal dobrej roboty, piszac tyle, dajac kometarze, wstawiajac filmiki – dzieki wielkie!

    Aha, jakbys mial czas i ochote, napisz, prosze, o kosmetykach itd. Ta Wiktoria Boutenko np. nie myje rak mydlem, jako szamponu uzywa czegos siemienia lnianego (rozgniecione i pol na pol z woda, jakos tak). A jelsi chodzi o mnie, to od pewnego czasu do mycia zebow kupuje paste bez fluoru, jako antyperspirantu uzywam 100% naturalnego produktu, jakim jest sol ziemi, do czyszczenia domu uzywam octu, sody oczyszczonej i proszku do pieczenia, a takze przymierzam sie do kupienia orzechow pioracych, zeby nie uzywac proszkow do prania. Bardzo mnie ciekawia takie pro ekologiczne kwestie i jestem ciekawa, jakie Ty masz doswiadczenia w tym temacie.

  2. Maciej pisze:

    Hej :)

    Ja też przed chwila przeczytałem, widac taki moment – piatek wieczór :) Fajny blog i fajny temat, gratuluję :)

    Polecam Wam serdecznie książkę Paula Pitchforda – "Odżywianie dla zdrowia" – nie jest to książka o witarianiźmie, niemniej to biblia na temat zdrowia i odżywiania.

    Tak na szybko pare rzeczy, o których mam ochote napisać. Brak wit. B12 – typowy dla wegetarian i wyższych 😉 łatwo zlikwidować spożywając chlorelle.

    Też biegam, w ciągu 4 miesięcy udało mi się przygotować do maratonu od zera, niemniej to było głupie, bo za szybko i trochę przypłaciłem to kontuzją. Polecam bieganie w zwykłych tenisówkach, z resztą bieganie naturalne wchodzi w mode. Swietna książka na temat biegania – "Urodzeni biegacze" – na bank się w nią wkręcisz 😀

    Polecam też Wam zaintersowanie trawami zbożowymi, zwłaszcza młodym jęczmieniem – świetna książka na ten temat" "Trawy zbóż. Nacenniejszy lek natury" – Steve meyerowitz.

    Maya – najlepsze naturalne kosmetyki to takie które można zjeść :) Do mycia ciała i włosów polecam 2 żółtka, oczywiście z jajek ekologicznych – od kur domowych – 2 łyżeczki oleju migdałowego http://www.efavit.pl/pl/p/Olej-migdalowy-250-ml/2… – ten jest najlepszy + kilka kropli soku z cytryny. Spłukujesz ciepłą wodą. To proporcje na krótkie włosy, przy długich pewno będzie więcej potrzeba.

    Moja stronka, której nie mam czasu dokończyć a jest trochę o rzeczach powyżej to http://www.stawiamnazdrowie.pl/
    Zapraszam :)

    p.s. A to mój blog na "maratonach.pl" ;)) http://www.maratonypolskie.pl/mp_index.php?dzial=

  3. teriperez pisze:

    "B12 w spirulinie i innych glonach to nieczynny w organizmie człowieka analog"- skąd ten cytat i czy to obejmuje również inne składniki alg?

  4. B_B pisze:

    http://www.beyondveg.com/billings-t/comp-anat/com

    tu jest, ale po angielsku, ze B12 nie znajduje się w spirulinie i innych algach, konieczna jest suplementacja witaminami.

  5. Kosa pisze:

    cześć, odkąd zaczełam czytać twojego bloga, zaczęło mnie zastanawiać jak to jest z alkoholem,bo praktycznie nigdzie o nim nie wspominasz. Spożywasz czasem alkohol czy może przestałeś być polakiem? 😉

Skomentuj