Warning: Parameter 1 to wp_default_scripts() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

Warning: Parameter 1 to wp_default_styles() expected to be a reference, value given in /home/virtualki/171952/wp-includes/plugin.php on line 601

21km za mną

21km za mną czyli kilka słów o półmaratonie w Przytoku. Bieg był 1,5 tygodnia temu, a ja wpis dopiero teraz, więc napiszę tylko tak ogólnie.

Noc przed biegiem była ciężka, ale nie z nerwów. Najpierw w środku nocy obudził mnie nasz pies, bo się jej nagle zachciało szczekać. Potem jak już zasnąłem, to zaraz wstałem, bo przycisnął mocz. I jeszcze nad ranem telefon… Przez to taki trochę niedorobiony byłem, ale powiedziałem sobie, że tak miało być, bo to widocznie najlepsze dla mnie. Taki wkręt, żeby pozytywnie myśleć ;P

Wypiłem trochę wody z miodem, zjadłem 2 czy 3 banany. Przed samym biegiem chwila rozgrzewki i udanie się na start. Rozpocząłem trochę wolniej, bo do tej pory mojej biegowej kariery maksymalny dystans jaki przebiegłem to ~12km. Także te 21km i do tego bardziej górska trasa spowodowały obranie taktyki wolniejszego startu i rozkręcania się w miarę sił na kolejnych kilometrach. Biegło się dobrze, luźno. Jedyną przeszkodą był dość mocny wiatr, który dał się we znaki w drugiej połowie trasy i to jeszcze na podbiegach. A przyspieszyłem nieco właśnie około 10-go kilometra do samego końca biegłem już sam co jakiś czas mijając kolejne osoby. Jakoś na 18km przyszedł kryzys i znów znienawidziłem biegać. W głowie pojawiały się myśli, że to ostatni bieg, że już koniec z tym. Ale szybko się otrząsnąłem i wywaliłem te myśli zmieniając je „dam radę, już przecież koniec”. Gorzej tylko, że ten koniec coś długo nie chciał nadejść… 😉 Te 3 ostatnie kilometry dłużyły się perfidnie. Miałem już samą końcówkę biec powoli, ale że wyprzedził mnie tutaj jeden typ, to sam nieco przyspieszyłem i minąłem jeszcze kilku zawodników. Ostatnie kilkaset metrów i zauważam rodzinę, ale sił na sprint mi to nie dało 😉 i tak spokojnie już dobiegłem do mety, gdzie czekała na mnie pozostała część rodziny i Olga z czerwoną różą :) Puchary, medale, autografy, zdjęcia z fanami 😉 i poszedłem na masaż, o co błagały moje nogi.

Pierwszy półmaraton za mną. Czas – 1:50:36, miejsce – chyba 106 albo 109 na 223 startujących. Ale najważniejsze to zdobyte doświadczenie i osiągnięcie celu. Następne półmaratony przede mną. Pewnie znów będę nienawidził biegać 😉

A co do diety i biegania, to myślę, że woda z miodem i banany jak najbardziej się sprawdziły. Oczywiście była też opcja z sokiem z buraków, ale po moich wcześniejszych doświadczeniach z nimi nie chciałem ryzykować.

Przytok - końcówka

Przytok - meta

Tagi: , , , .

13 odpowiedzi do “21km za mną”

  1. Paulina pisze:

    Hej grabarz! Słuchaj, a jesz ryż? Jeśli tak, to jaki czas go moczysz?
    Nie że się czepiam, ale gdybyś odrobinę przytył, to byłbyś totalnie hot*^^*

  2. aga pisze:

    i jak tam u ciebie czemu nie dajesz zadnych nowych wpisow ?

  3. Przemek pisze:

    Szczerze mówiąc wole jeść normalnie niż wyglądać tak jak Ty , skóra i kości.

  4. Anastasja pisze:

    Ja uwielbiam biegac tylko ze mnie akurat zawsze łapie kolka (przeważnie w lewym boku) niewiem co u mnie nie tak. Ale marzy mi się wystartować (może nie w takim maratonie jak ty ) ale na około 15 km. Boje sie bo nigdy nie biegałam na takie dystanse a w szkole na w-fie zawsze byłam ostatnia.. Masz juz doświadczenie jako – jak to mi mówią "zjadacz trawy" – hihi wiec jak masz jakieś cenne wskazówki dotyczące rozgrzewki jedzenia to wpisuj na blogu chetnie poczytam:-)

  5. Bartek pisze:

    Grabasz , co z toba sie dzieje? Jak postepy w bieganiu?

  6. Azan pisze:

    Grabarz kiedy coś napiszesz?

  7. Klimciak pisze:

    Cześć, Grabarz. Właśnie przeczytałam całego bloga, bo planuję przejść na witarianizm. Napisz jak Ci idzie i co nowego. Pozdrawiam!

  8. Szuper pisze:

    Szkoda, że zrezygnowałeś z prowadzenia tego bloga, super wpisy

Skomentuj